snieg1_07.jpg Czyli skąd się bierze śnieg latem?

W najbliższą sobotę Frania (Agnieszka Dygant) i Maks (Tomasz Kot) z całą rodziną jadą na narty do Zakopanego. Zdjęcia do tego odcinka kręcono jednak w… Warszawie.

To, co wyprawiają scenografowie na planie „Niani”, często przechodzi ludzkie pojęcie. To magicy, którzy potrafią wyczarowywać dosłownie każdą dekorację – od bezludnej wyspy, przez kościół, po stok narciarski. I co ważne – wszystko to dzieje się bez wychodzenia na zewnątrz, na obszarze warszawskiego studia filmowego!

Okazuje się, że skonstruowanie stoku narciarskiego wcale nie jest skomplikowane.

- Na początku montuje się odpowiedni podest, na nim spadki i pagórki, które okłada się specjalną wykładziną, a następnie wysypywany jest sztuczny śnieg. Na końcu stok przyozdabia się świeżymi choinkami – opowiada scenografka Dorota Ignaczak. – Tego typu dekoracja to jedna z prostszych. Nieporównywalnie więcej zachodu mieliśmy z salą weselną oraz kościołem, bo musieliśmy zadbać o najdrobniejsze szczegóły.

Śnieg, którego użyto w „Niani”, to najlepszy produkt, jaki obecnie znajduje się na rynku światowym. Został zakupiony za granicą.

- Ma strukturę prawdziwego śniegu – jest śliski, mokry, można lepić z niego kulki – jednocześnie nie jest zimny ani się nie topi - zdradza Piotr Szczmonik, pirotechnik, który na co dzień zajmuje się efektami specjalnymi. – W tym samym odcinku doglądałem także, aby ogień w kominku górskiej rezydencji Skalskich palił się jak najbardziej autentycznie. Użyliśmy do tego celu specjalnie spreparowanego drewna – tak, żeby nie paliło się, nie kopciło i nie wydzielało zapachu.

Zimowe szaleństwo Frani i Maksa na stoku zobaczycie już w sobotę 9 maja. A jak Wam podoba się sztuczny śnieg  z zagranicy? Czy prezentuje się wiarygodnie?