ania26, dziękuję za powitanie, przepraszam powinnam przywitać się pierwsza, więc witam wszystkich obecnych na forum. Właśnie oglądam siatkówkę Skra-Zenit
Łosoś ja jestem z Ząbkowic Śląskich muszę dojechać do Wrocławia a z Wrocławia do Krakowa trochę mam, całą noc w autobusie. nunek a skąd to wiesz. martham opwiem opowiem jak na spowiedzi.
szcerze powiedziawszy to nie wiem jak sie ta rozmowa potoczyła dalej bo ze śmiechu walnęłam głową w biurko i musiałam sie iść zimnym lodem obłozyć. ale chyba sie dowiedziałą bo łaziła i gebe cieszyła w ten sposób
Aniu 26 ja mam jakieś 9 godzin pociągiem do Kraka A Ząbkowic nie znałam, ale już znam osobę z tamtąd
A ja nadal nie widzę tego Bobka przy Tokio Hotel ślepota ze mnie
balbina witaj :* Lamija :* loose no niestety bylo minelo ja tez sie zbieram…moze jeszcze wpadne :******
“Sklep wszystko na kreche”
Z archiwum X:
#
Lamia Zmoreno
13 wrz 2009 o godz. 01:26
________________________________ już wiem jak zrobić krechę!
#
kochanie
13 wrz 2009 o godz. 01:27
____________
#
Julii
13 wrz 2009 o godz. 01:27
kochanie
a nie ułożyłabyś ze dwie linijki ?
#
Donka19882
13 wrz 2009 o godz. 01:29
Martus1– a widzisz nie umiesz kreseczki robić ,
wymiana ty mówisz jak pogrubiasz a ja jak robie kreseczke?____________________________________________________________
to tak trzymam shift i kreseczke koło + i backspace
nunek a ogólnie podoba ci się czy nie , mam podobne buty co Julia , mogłaby je tylko zawiązac a tak poza tym może być, ludzie ta dziewczyna ma dopiero 22 lat, skończy.
Mi się tam podoba, nie biegnie za trendami mody, ma własny styl i to jest najważniejsze bo pozostaje sobą a nie wzoruje się na innych.
WITAM
Lamia ;*
balbina ;*
anecia ;*
Łosoś vel rybka zwana Wandą ;*
martham ;*
nunek;*
ania 26 ;*
Aśśś ;*
Oraz tych w tle, tych co teraz odchodzą i tych którzy teraz przybyli :-***
aniusia witaj co u ciebie, co racja to racja , a mój kuzyn ostanio powiedziała że moja siostr to jest tandeciara, ona strasznie podąża za modą , chłopak ma swój styl , nosi kapelusze i nakrycia , ogólnie ma wyrobiony gust a moja siostra to szkoda gadać. an5ka witaj co u ciebie.
raa witaj co u ciebie. Ja spadam udanej dyskusji wszystkim życzę i udanego wieczorku. Trzymajta się ciepło. Wpadnę do was w poniedziałek , jutro jestem w Krakowie z dziewczynami.
martham
7 lis 2009 o godz. 16:51
“Sklep wszystko na kreche”
rozwaliłaś mnie tym!
Ale dzięki Tobie też umiem kreskę, a właściwie dzięki Donce!
Moja kreska wyglada taK:
_______________________________________________
Witam w newsie Julkowym – dzięki carmen
Dzióby, zakupy były, sprzątanie było, a teraz jest blog niestety tylko króciutko, bo oczy mi wysiadają i łzawią. Nacieszę się Wami i zmykam
Pozdrawiam zlociarki – jutro do Was dobiję
To co, slalomik na chybił trafił między komentami
ania 26 – kochana u mnie nic nowego, siedze oglądam Ulę i pisze z Wami a i jeszcze jem takiego dużego lizaka ( mozna kupic takiego na takich odpustach) aż mi za słodko teraz jest, cieszę się bo w środe wolne a we wtorek będą 3 pierwsze lekcje później idziemy do kościoła i później będzie akademia z okazji świeta niepodległości a później to chyba już nas do domu puszczą – oby w każdym bądź razie :p i w ogóle na poniedziałek muszę się nauczyć na 2 przedmioty, wtorek -2 przedmioty, czwartek – chyba z 3 lub 4 a w piątek na 1 ..MASAKRA JAKAŚ KURDĘ BLASZKA .. ale muszę .. a co u Ciebie :*
anecia- dziękuję :* umieram na kobiece sprawy.. no wiesz..
ania 26 : witam Ciebie i wszystkich po powrocie ze starego postu.
Ciasto na szarlotkę w lodówce. Pies nie daje sobie wytłumaczyć , że na dworze nieciekawie – ciemno, smutno ,może pada. Trudno . Czasem trzeba być bohaterem. Idę.
a co dziś Maja Hirsch i Małgosia Socha robiły w spa?
muszę poszukać filmiku, bo nie widziałam
wczoraj wieczorem jak poszłam do łazienki to siedziałam aż 2 godz.. zawsze tak jest .. mnie do łazienki wpuścić.. ba Aniusia robiła sobie peeling z kawy+cukru+soli+cynamonu = gładka skóra i miła w dotyku polecam wszystkim.. tylko później dużym minusem jest sprzątanie w łazience po tej kawie .. wrrr ale czego się nie robi dla własnego ciałka
Skacząc po komentach dowiedziałam się, że:
- czekolada jest dobra na wszystko
- Filip Bobek jest fotogeniczny, szczególnie w dużym formacie
- na blogu mamy pokaźny sztab stylistów Czyżby anonimowo doradzał sam Jacyków
- sandrax zachęca siostrę do poszerzania horyzontów
- martham robi za kopciuszka oddzielając mak od piasku
Skoczę teraz do poprzedniego. Uff, tam to będzie harówa – Chyba, że w siedmiomilowe będę obuta
sandrax – ja nie biorę żadnych tabletek.. i może dlatego tak boli.. może i tabletki by coś pomogły nie wiem.. moze i tak ale wole się nie faszerować..a Ty zdrowiejesz tak w ógóle?
anecia – :* witamy z powrotem , żebyś wiedziała, że ała
jak Ty to robisz że jak piszesz pochyleniem ?:D
A [edytuj]
A co, ja jestem strażniczką faksu?
Postać: Ania.
Źródło: odcinek 72
A jego problemy są twoimi problemami?
Postać: Ala.
Opis: do Uli o Marku.
A miał! Jak kotek – miał, miał, miał, ale się nie po-ka-zał.
Postać: pani Dąbrowska.
Źródło: odcinek 23
A to, że sztywny… to najważniejsze.
Postać: Ala.
Opis: o Adamie.
Źródło: odcinek 9
A za kogo pani teraz będzie?
Postać: Władek
Opis: do Uli, gdy przyszła pierwszego dnia do pracy.
Źródło: odcinek 1
B [edytuj]
Borubar.
Opis: nazwisko znanego polskiego bramkarza.
C [edytuj]
Co, mam płakać? Co to da?
Postać: Ela.
Źródło: odcinek 128
Co wy tu robicie? Gracie w coś? W podchody?
Postać: Ania.
Opis: do Uli, Violi i Sebastiana podsłuchujących pod drzwiami.
Źródło: odcinek 19
Człowiek ją z dobrego serca przyjmuje, bo jak ósme nieszczęście wygląda, a ta pyskuje. Nie będzie mi po pagonach skakać.(…) Jak dla mnie może być nawet na Alasce.
Postać: Gośka.
Źródło: odcinek 101
D [edytuj]
Dla kogoś, kogo się kocha, można zrobić wszystko.
Postać: pani Dąbrowska.
Źródło: odcinek 159
Dla matki jej dziecko zawsze jest dzieckiem.
Postać: Dąbrowska.
Do tanga trzeba dwojga.
Postać: Ela.
Dzieła sztuki nie potrzebują reklamy.
Postać: Pani Kluczyk, klientka Pshemko.
Opis: o kreacjach Pshemko.
Źródło: odcinek 28
G [edytuj]
(…) gdzie się dwoje kocha, trzeci nie ma czego szukać.
Postać: Ala.
Źródło: odcinek 117
I [edytuj]
I znowu miałeś pięć dych.
Postać: Rysiek, szef Maćka.
Opis: do Maćka, dając w ten sposób do zrozumienia, że potrąci mu z pensji 50 zł.
J [edytuj]
Jak bajerujesz panienkę, to najważniejszy jest umiar. Przesadzisz – to wyjdziesz na idiotę jak wczoraj.
Postać: Rysiek, szef Maćka.
Opis: do Maćka.
Jakby to nie był mój syn, tylko pracownik, to już bym go dawno zwolniła.
Postać: mama Maćka.
Jedyna nadzieja, że ją jakiś lew pożre.
Postać: Kinga Matysiak.
Opis: o wyjeździe Magdy do Afryki.
Źródło: odcinek 117
(…) jest wredna, podła i tak dalej. A zwłaszcza i tak dalej!
Postać: Ala.
Opis: o Violetcie.
Jeżeli się czegoś bardzo chce, to trzeba walczyć!
Postać: Ela.
K [edytuj]
Kiedyś byłeś bardziej decyzyjny.
Postać: Domi.
Opis: do Marka.
Źródło: odcinek 130
Koniec balu, panno Lalu.
Postać: recepcjonistka w hotelu
Opis: do Violetty.
Źródło: odcinek 79
Kontrakt mija, a ja niczyja…
Postać: Domi.
Źródło: odcinek 130
M [edytuj]
Mam pięćdziesiątkę na karku. Już nie wierzę w romantyczną miłość. Czasami lepiej kierować się rozumem niż sercem.
Źródło: odcinek Ala.
Marek nie jest twoim przyjacielem. Jest twoim szefem.
Postać: Ala.
Opis: do Uli.
Źródło: odcinek 117
Mężczyźnie czasem trzeba dać taki wyraźny komunikat.
Postać: Ela.
Miłość nie wybiera.
Postać: Ala.
Moja sprawa, na co tracę czas.
Postać: Magda.
My, staruszkowie, nie obrażamy się o głupoty.
Postać: mama Maćka.
N [edytuj]
Na pewno to Kopernik umarł, a w handlu nic nie jest na pewno.
Postać: Właściciel sklepu.
Opis: do Maćka, który chciał u niego sprzedać skrzynki.
Źródło: odcinek 50
Na szybko to się króliki rozmnażają.
Postać: Ala.
Nie będziesz mdlała, bo będziesz nam potrzebna.
Postać: Ala.
Opis: do Izy.
Źródło: odcinek 129
Nie każda miłość jest nierdzewna.
Postać: Ula.
Opis: do Marka o swoim byłym chłopaku, Bartku.
Źródło: odcinek 138
Nie ma nic gorszego niż romans biurowy.
Postać: Ala.
Nie muszę być najważniejszy. Mogę być drugi.
Postać: Władek.
Źródło: odcinek 134
Nie należy łączyć pracy z życiem prywatnym.
Postać: Władek.
Źródło: odcinek 132
Nie przeżyje pan życia za dzieci.
Postać: Ala.
Nie wierzę już w żadne zakochanie.
Postać: Ela.
Źródło: odcinek 128
Nikt tak cudownie nie prasował… Całował!
Postać: Ela.
Źródło: odcinek 8
No mówiłem, żebyś się nie uśmiechała, zęby ci blikują.
Postać: Fotograf Czarek
Opis: do Uli, robiąc zdjęcie.
Źródło: odcinek 5
No na dzieci to może już za późno, ale wnuki to możemy mieć jeszcze wspólne.
Postać: Dąbrowska.
Źródło: odcinek 142
No to czółeczko!
Postać: Bartek Kowalczyk.
O [edytuj]
On jest nierozmawialny.
Postać: Kinga
Opis: o ojcu.
P [edytuj]
Perły to łzy.
Postać: Ala.
Źródło: odcinek 58
Pieniądze to raz są, potem ich nie ma, a potem znowu są… A prawdziwą przyjaźń jak się straci, to trudno ją później odzyskać.
Postać: mama Maćka.
Poczucie humoru i dystans do siebie to jest rzadka rzecz w naszej branży.
Postać: Ingrid Kruger.
Źródło: odcinek 98
Prezes chyba nie może się mylić.
Postać: Rafał.
Przebrała się miarka i nie ma już Marka.
Postać: Ala.
Źródło: odcinek 23
Przyjaźń to przyjaźń, nie miłość.
Postać: Ala.
Źródło: odcinek 117
S [edytuj]
Są takie rzeczy, o których czasami bardzo trudno jest mówić.
Postać: Ala.
Źródło: odcinek 118
Skozłowałaś?!
Postać: Gośka.
Opis: do Violetty.
Słuchaj, kochana, jeżeli ty mi podłożysz watę szklaną w gacie, to wiesz…
Postać: Pati.
Opis: do Domi na castingu.
Źródło: odcinek 47
Spalony jest wtedy, kiedy jestem z bramkarzem sam na sam, tak?
Postać: Domi.
Opis: do Marka.
Źródło: odcinek 47
Straciłem płynność finansową. Roboty szukam.
Postać: Bartek Dąbrowski.
Źródło: odcinek 143
Ś [edytuj]
Święte pięć minut to nie tylko wymiana plotek. Chodzi o to, żeby nie zwariować.
Postać: Ela.
T [edytuj]
Teraz na piękne oczy to już nic nie dostaniesz. Trzeba mieć jeszcze piękne „wnętrze”.
Postać: Domi.
Opis: do Violetty o załatwianiu spraw z mężczyznami.
U [edytuj]
U mnie słowo ważniejsze jest niż umowa.
Postać: Bogdan Zarzycki, manager polskiej reprezentacji piłkarskiej.
Ula jest fanką krówek.
Postać: Ala.
Źródło: odcinek 21
Uleńka to jest moje miękkie lądowanie w ojczyźnie. Lepiej, żeby się nikt koło niej nie kręci.
Postać: Bartek Dąbrowski.
Źródło: odcinek 138
W [edytuj]
W interesach sprawa jest prosta: albo w to grasz, albo nie grasz w ogóle.
Opis: Michał Kamiński do Uli.
W walce o przetrwanie wszystkie chwyty są dozwolone.
Opis: głos z telewizora.
Wiem, wiem… Mam wszystko… Zrobiłam karierę… Tylko jak się tak rozejrzałam po tym szczycie marzeń, to… to zobaczyłam, że jestem… kompletnie sama…
Postać: Julia Sławińska.
Witam pana prezesa. Ma pan za chwilę bardzo ważne spotkanie. Z mopem na zapleczu.
Postać: Rysiek, szef Maćka
Opis: do Maćka.
Witamy państwa na meczu (…). Olaf Lubaszenko, czyli Legia Warszawa.
Opis: Głos z telewizora.
Zobacz też: Olaf Lubaszenko.
Źródło: odcinek 11
Wszyscy faceci to świnie. Przepraszam, panie Władku. Tylko ja po prostu trafiam na samą trzodę chlewną.
Postać: Ela.
Źródło: odcinek 131
Z [edytuj]
Za darmo? Tego to nikt nie doceni…
Postać: Ela.
Opis: o pierogach Uli.
Zawsze jak coś nie gra, to dzwoni do jakiejś Mirabelli albo Arbuzelli…
Postać: Ela.
Opis: o Marku.
Zepsuł się! Nie zepsuł się, tylko sama zepsuła! No, żeby mieć pretekst. Ja już znam takie…
Postać: Dąbrowska.
Opis: o ekspresie, który Ala dała do naprawy Józefowi.
Źródło: odcinek 135
Ź [edytuj]
Ździeń dobry.
Postać: Władek.
Dialogi [edytuj]
Ten artykuł ma chronologiczny układ cytatów.
Pshemko do Klaudii: Odłoży to!!!
Klaudia Nowicka: Odłożyło!
Źródło: odcinek 2
Ula Cieplak: No zawołam ochronę, no!
Klaudia: Świetnie, niech po drodze przyniosą mi lodu.
Źródło: odcinek 5
Ula: Spokojnie, nic się nie pali.
Marek Dobrzański: Co?
Ula: Krówę?
Źródło: odcinek 5
Marek: Co to za okazja?
Helena Dobrzańska: (…) chcieliśmy z wami porozmawiać, spotkać się…
Paulina Febo: Ja też uważam, że wspólne posiłki są bardzo ważne…
Marek: Przecież ty nie gotujesz.
Paulina: (…) nie szyję też butów, co nie znaczy, że mam chodzić boso.
Źródło: odcinek 6
Ula: (…) gdzie jest dział finansowy, bo mi się wydaje, ale nie jestem pewna…
Aleks Febo: Na parterze.
Ula: Na parterze?
Aleks: Jest taka duża tablica z informacją.
Ula: Chciałabym pożyczyć raporty finansowe.
Adam Turek: Jakie raporty?
Ula: Za ostatnie pięć lat, z Polski, z Włoch – ile dam radę unieść, hy, hy, hy.
Violetta: (…) księgowość to coś dla prawdziwych mężczyzn. I jeszcze te podróże.
Aleks: Podróże… Oczywiście to bardzo męczące.(…)
A myślałaś już coś o eksporcie? (…)
Violetta: Oczywiście, eksport jest bardzo ważny… gdyż ostatnio zalewa nas fala tanich ubrań z Chin. Oczywiście nie mam nic przeciwko Azjatom, ale coś z tym trzeba zrobić, bo zaleje nas fala chińszczyzny.
Aleks: Masz na myśli import.
Violetta: Oczywiście, że import, jasne, no, tylko że to jest wszystko ze sobą połączone… jak… jak o, te naczynia połączone… Albo Flip i Flap, albo Bolek i Lolek… Tylko wiesz, eksport ma duży wpływ na import. Bo trzeba wziąć pod uwagę to, że jest ich miliard… Dwa miliardy? Tak się rozmnażają, że ja zupełnie straciłam rachubę.
(O „Lalce” Bolesława Prusa)
Jasiek: (…) ta Izabella była taka zepsuta, no to po co on się dla niej tak starał?
Ula: (…) kochał ją.
Jasiek: No ale ona go wykorzystywała…
Ula: Nie zauważał tego.
Jasiek: No to chyba nie był zbyt mądry, nie?
Ula: Jak się człowiek zakocha, to nie kalkuluje tak na zimno, (…) czy coś z tego wyjdzie… i jakie ta osoba ma wady. To się po prostu dzieje i tyle.
Jasiek: Hy?
Ula: Jak się zakochasz, to zrozumiesz.
Jasiek: Chyba ty.
Marek: Mirabella, mówi ci to coś?
Ula: Taka śliwka.
Marek: Nie. Piosenkarka.
Ula: To nie znam.
Źródło: odcinek 8
Aleks zlecił Adamowi umówić się z Ulą, żeby wyciągnąć z niej informacje
Aleks: Hej, hej, no i co?
Adam: Co? Nic.
Aleks: Jak to nic, umówiłeś się?
Adam: Nie, no… Ten pokrak mi odmówił.
Aleks: Co jest z tobą nie tak, chłopie?
Adam: No ale ja naprawdę nie wiem.
Aleks: Jak na to, ile ci płacę, nie wiesz stanowczo zbyt wiele (…).
Adam: No ale próbowałem jakoś zagadać z tym pasztetem? Próbowałem?
Aleks: Z Ulą. Przyzwyczajaj się. Masz ją poderwać, pamiętasz? (…)
Adam: Ale ona w ogóle nie rozumie mojego klimatu, w ogóle go nie czuje, tak? Ja mam wrażenie, że w ogóle jej nikt nigdy nie podrywał.
Aleks: (…) Wyobraź sobie, że rwiesz Monikę Belucci. Jesteś kreatywnym księgowym czy nie?!
Adam: Ładnie wyglądasz, no, bardzo (…)
Ula: Dziękuję.
Adam (z rezygnacją): No nie ma za co.
Aleks: Zabierz ją do jakiegoś drogiego lokalu…
Adam: „Niebezpieczny związek”…?
Aleks: Świetny wybór. Upij ją, oczaruj, wykorzystaj, możesz zrobić, co chcesz, firma stawia.(…)
Adam: A… A mogę nic nie robić? Proszę…
Ula: Jak się postarasz, to na pewno się uda. Znaczy… moja mama tak mówiła.
Marek: A moja mówiła: „Nie garb się”.
Źródło: odcinek 9
Ula: Umówiłam się. Na randkę.
Marek: Serio???… Znaczy wiesz… Gratuluję.
Źródło: odcinek 9
Ula: I jak?
Józef: Bardzo ładnie.
Jasiek: Gdzie on cię zaprosił? Do kościoła?
Ula: Ja się bardzo cieszę, że wychodzę.
Jasiek: Akurat. To ja się bardziej cieszę, jak wychodzę. Na klasówkę z matmy.
Violetta: Masz dziewczynę? Chłopaka?
Chłopak: Nie.
Violetta: Ale telefon chyba masz?
(W restauracji)
Adam: A to ja jeszcze może bym… po tym wszystkim…o… to bym poprosił… hm…
Ula (w myślach): Chyba już tylko pogotowie.
Adam: Wiesz, bo gdybyś mi coś, kurczę, zdradziła, to… nie wiem… może udałoby mi się dorzucić (…) swoją cegiełkę.
Ula (w myślach): Chyba pustaka…
Adam: No tak, wysłała mnie na drzewo.
Aleks: Czy coś jest z tobą nie tak?!
Adam: (…) ale co ma być nie tak?
…
Aleks: Co ty, nie umiesz jej uwieść? Miałeś kiedykolwiek dziewczynę?
Violetta (o swetrze Uli): Co to?
Paula: Czysta, żywa wełna.
Violetta: Uhm, żywa, jeszcze się rusza. Szare mydło – na bank Brzyduli.
Paula: Przyszła tu i go odpięła.
Violetta: Bezczelna! Co ona tu w ogóle robiła o tej porze?
Paula: Właśnie.
Violetta: Bo chyba raczej tu nie śpi, chyba że jej się karton na Centralnym spalił.
Sebastian: Witaj, piękna Heleno!
Violetta: Coś ci się pomyliło, Violetta jestem.
Sebastian: Wiem. Ale była kiedyś taka kobieta, bardzo piękna.
Violetta: Nie znam, pracuję tutaj od niedawna.
Adam: Ile chcą?
Aleks: Musiałbym czyjąś nerkę sprzedać… Wszystkie nerki w firmie… Naprawdę zostaje mi już tylko ten świr…
Adam: Pshemko?
Aleks: Taa… Jak on się właściwie nazywa?
Adam: Nie wiem. Pewnie Kowalski albo Nowak.
Violetta: Marek cię wzywał.
Ula: No to co nic nie mówisz!
Violetta: Przecież mówię.
(O przygotowaniach do ślubu).
Violetta: To na czym stanęłyśmy?
Paulina: Gołębie.
Violetta: Białe.
Marek: Poczytaj sobie to do poduszki (…).
Sebastian: Do poduszki to ja robię coś całkiem innego.
Violetta: A gdzie teraz idziemy?
Aleks: Do taksówki.
Violetta: To jest jakiś… nowy lokal?
(O Uli, która była w pracy o 7.00).
Adam: Co ona tutaj robi?!
Aleks: Nie wiem!
Adam: Nie wiem, może ona tu sypia, co?
Aleks: Gdzie?! Pod biurkiem?!
Adam: Nie wiem… Albo na suficie… wczepia się pazurami… wisi głową w dół jak nietoperz… W sumie do niej to jest podobne…
Ula: Wyglądasz, jakbyś była zakochana…
Violetta: No bo jestem, wiesz, jakie to uczucie, jak się ma takie mole w brzuchu.
Ula: Motyle.
Violetta: Co ty tam wiesz…
Adam: To jednak na coś się przydała ta Violetta.
Aleks: No i wystarczy. Jak tylko zostanę prezesem, pierwsza poleci.
Ula: Wioleta…
Violetta: TA. Vio-let-ta.
(O Violetcie).
Iza: A zobacz, na przykład TA.
Ela: Zero problemów.
Ala: Zero mózgu.
Adam (o Violetcie): Już się chyba z tobą nie umówi…
Aleks: Co za piękny dzień – nareszcie wszystko po mojej myśli.
Sebastian: Wiesz, co? Może byś sama pokazała Markowi ten projekt, w końcu to twój pomysł…
Violetta: Właściwie nie mój… ale Brzyduli…
Sebastian: Mówiłaś, że twój, a Brzydula robi ci tylko podkład.
Violetta: Kłamałam.
Sebastian: To jaki jest twój wkład w ten projekt?
Violetta: Taki sam jak twój. O, cholera!
Sebastian: Przestań mi z tym pomidorem tutaj, bo mi tapicerkę uświnisz mi!
Sebastian: Lepiej załatwmy sobie coś, co jest dobre na rozluźnienie.
Violetta: Seks!
Sebastian: Wyjątkowo miałem na myśli warzywo.
Aleks: Nie mogę uwierzyć, że ten dupek… Jak on to zrobił. Dwa dni przed terminem taki pomysł?
Adam: Nie wiem, no… może to jakieś takie głupoty…(…) co to się kupy nie trzymają… a eksperci i tak to zmieszają z błotem…?
Aleks: A jak nie?! (…) uruchamiamy plan B.
Adam: A-ale myśmy już uruchomili B…
Aleks: No to C, idioto!
Aleks: Cały zarząd już się rozpływa nad śmiałością wizji Marka (…).
Adam: No a… twoja siostra też?
Aleks: Moja siostra szuka dla mnie pracy.
Kobieta w telefonie: Repasacja…?
(Violetta się rozłączyła).
Paulina: No i co?
Violetta: Nie wiem.
Paulina: Ale kto odebrał?
Violetta: To musiała być jakaś Włoszka.
Paulina: I co powiedziała?
Violetta: (…) skąd mogę wiedzieć? Nie znam włoskiego!
Paulina: Ale przypomnij sobie, jak to brzmiało!
Violetta: Repasacja.
Paulina: Co?! (…) Przecież to nie jest po włosku.
Violetta: Nie?
Paulina: Repasacja pończoch, kretynko…
Violetta: A co to znaczy?
Paulina: Że Brzydula ceruje sobie rajstopy.
Violetta: Ble.
Paulina: Już tu nie pracujesz.
Ula (w myślach): Znowu?
(Ula niosła kawałek ciasta dla Marka, a zabrał je Sebastian).
Sebastian: Ekstra ciacho. Mogę?
Ula: N-nie…
Sebastian: Pycha! Sama piekłaś?
Ula (z roztargnieniem): Nie, nie, ku-kupiłam, znaczy się… znalazłam… znalazłam…
Sebastian: Dziewczyno, nie wygłupiaj się, przecież połowa ludzi w tej firmie dałaby sobie rękę obciąć za to zaproszenie.
Ania: W takim razie ja należę do drugiej połowy. Wolę mieć obie ręce.
Aleks: Violetta, z przyjemnością zaproszę cię znów do Baccaro. Zaraz… kiedy tam dają świeże ostrygi…? Wydaje mi się, że w piątek (…).
Violetta: Ale mogą być nawet nieświeże! Jak to mówiła moja babcia: „Lepiej zjeść i odchorować, niżby miało się zmarnować.”
Violetta: A co ja mam robić?
Marek: Viola… O! Zrób na początek Uli kawę.
Pshemko: Coś energetyzującego…
Emo (asystent): Może…
Pshemko: No wyduś to z siebie!
Emo: Trupie czaszki?
Violetta: Ale to już chyba będzie twoja ostateczna wpadka, bo jak się mówi, dopóki dzban wodę nosi.
Ula: Co?
Violetta: Tak się mówi.
Violetta: (…) jesteśmy jak dwie połówki chleba.
Paulina: Jabłka.
Violetta: Podać? (…) raczej jabłko nie pasuje do pomidora i ogórka.(…) denerwujesz się?
Paulina: Nie, czemu?
Violetta: No bo jesz pomidora, widocznie twój organizm domaga się bromu.
Paulina: Potasu. Violetta, i wszyscy je jedzą.
Violetta: Fakt. Ludzie są bardzo nerwowi.
Pshemko: Bartek powinien to znać na pamięć. Drugie ostrzeżenie.
Bartek: Przepraszam, strasznie przepraszam.
Pshemko: A Bartek wie, co będzie, jak dam trzecie?
Bartek: Chmurka?
Dariusz Terlecki: Violetta dzielnie dotrzymywała mi towarzystwa.
Violetta: I vis a vis.
Violetta: Na twoim wsparciu też mi zależy.
Sebastian: Tak? Prywatnym czy służbowym?
Marek (do informatyka, który w trakcie pracy gra w gry komputerowe): Piąty etap? No, ja dochodzę tylko do trzeciego.
Informatyk: Bo pod koniec trzeciego jest taki myk… mogę panu pokazać.
Józef: No przecież nie samą pracą człowiek żyje.
Ula (w myślach): Nie samą?
Adam: O! Co tam w Krainie Deszczowców?
Ula (w myślach): A może by go tak tą miskę? (…) Albo nie, szkoda pierogów na tego pieroga…
Violetta: Ja go (…) przestrzegałam, ale on ślepo wierzy Brzyduli.
Aleks: Bo nie wie, że za plecami czai się urocza Mata Hari.
Violetta: Co? Już ma nową na oku?!
Violetta (o Uli): W sumie… aż taka zła to ona nie jest… A gdyby tak ją odrzeć z tej fizyczności…?
Ania: Viola, odrzeć można z godności, z prywatności…
Violetta: O nie! Prywatnie to ona mnie nie interesuje!
Violetta: (…) przygotuj kieliszki!
Sebastian: A co to za okazja?
Violetta: Zgadnij!
Sebastian: Wygrałaś karnet na solarium?
Violetta: Nie… chociaż przydałby się!
Ula: Jakie zwierzę nogi za pas bierze?
Beatka: Jasiek!
Iza: (…) ty byś sobie nie chciała sobie czegoś wybrać? Zobacz, jakie mamy spodeneczki…
Ela: Każda będzie wyglądać jak gwiazda.
Ula: Nie, wystarczy Ula Cieplak.
Violetta: Przestań się tajniakować i wal prosto z mostu! Szczerość to jest podstawa udanego związku!
Sebastian: Naprawdę?
Violetta: Tak! I to drugie…
Sebastian: Seks?
Violetta: Nie, zaufanie!
Ula: Skąd przyjechaliście?
Rafał (burkliwie): Z hotelu.
Ula: (…) A… w-wcześniej z Elbląga, tak?
Rafał: Jak wiesz, to po co się pytasz?
Ula: Jesteście tu służbowo?
Rafał: Chcesz rozmawiać o pracy, tak?
Ula: (…) Wolisz o czymś innym?
Rafał: Nie, wolę popatrzeć.
Ula: (…) No to… się nie martw, nie będę ci stać na drodze. Też miałam przyjść z kim innym.
Rafał: Niech zgadnę, hmm… wystawił cię.
Ula: Nie, zaraz tu będzie.
Rafał: To co tu jeszcze robisz?
Ula: No właśnie się zastanawiam.
Rafał: To zastanawiaj się po cichu i najlepiej gdzie indziej.
Ula: Rafał, chcesz już iść?
Rafał: Tak.
Ula: A nie możesz troszkę poczekać?
Rafał: Na co? Po północy wyglądasz jeszcze ładniej?
Beatka: Hello, z tyloma dziewczynami się umawiasz, że się można pogubić.
Jasiek: Żebym ja cię zaraz z kimś nie umówił! Z ropuchą!
Marek: Przed miłością nie uciekniesz!
Sebastian: Ale przed Violettą tak!
Ula: A ty będziesz mieć nauczkę, żeby zawsze już mówić prawdę.>br />Jasiek: Bo kłamstwo ma krótkie nogi, nie?
Ula (w myślach): Mam nadzieję… Może moje mnie nie dogoni…
Violetta: Violetta przez „v” i dwa „t”.
Maciek: Maciek. Normalnie przez jedno „m”.
Violetta (nocowała w pracy, bo nie ma gdzie mieszkać): Hej, ho, cześć i czołem, zgadnijcie, skąd się wziąłem! (…) wpadłam już tutaj z samego rana, bo musiałam już czytać (…) materiały (…) i zdrzemnęłam chwilę…(…) ale dosłownie na pięć minut. No i nie gniewasz się…?
Marek: (…) nie gniewam się, ale byłbym wdzięczny, gdybyś wysypiała się u siebie w domu.
Violetta: No ja też.
Marek: Słucham?
Violetta: A nie, nic, tylko mówię, że muszę pójść na kawę, bo niby się człowiek zdrzemnął, a i tak pada na plask.
Violetta: Może ja też bym się pośmiała?
Domi: Może… A masz lusterko?
Violetta: A co, rozmazałam się?
Domi: Tobie żaden makijaż nie pomoże.
Aleks: Nie potrafisz odróżnić kochanki od sekretarki?!
Adam: Ale przecież to nie wyklucza jedno drugiego, a czasami wręcz przeciwnie.
Aleks: A co mnie obchodzi to, że spłonęło doszczętnie twoje mieszkanko?!
Violetta: No wiesz?! Myślałam, że wszyscy jesteśmy tutaj jak jedna wielka rodzina i powinniśmy sobie (…) pomagać.
Aleks: To pomyśl jeszcze raz.
Violetta: (…) ty mu się nawet do pięt nie umywasz!
Sebastian: Trudno, żebym mu jeszcze pięty umywał!
Violetta: Wyobraź sobie najczarniejsze dno najczarniejszego oceanu. I kogo tam widzisz?
Ula: Płaszczkę?
Violetta: Violettę Kubasińską.
Ula: Chociaż z drugiej strony – „głupi ten, co nie bierze”.
Józef: To my jesteśmy wszyscy głupi. Cała rodzina (…).
(Violetta i Ula spotkały się w łazience).
Violetta: Ale ten świat mały!
Ula: Łazienka jest mała, to fakt.
Violetta: Na tym świecie pewne są dwie rzeczy.
Ula: Śmierć i podatki.
Violetta: No to trzy.
Ula: A ta trzecia to jaka?
Violetta: Kubasińskiej się nie wystawia. Chyba że w teatrze.
Violetta: Aleks? Jak dobrze, że jesteś.
Aleks: Przepraszam cię, spieszę się.
Violetta: Na zaręczyny?
Aleks: Nie, na pogrzeb.
Violetta: (…) Ktoś umarł?!… Weź! Ale mnie przestraszyłeś! (…) A może mógłbyś mnie…
Aleks: Przepraszam, taksówka czeka.
Violetta: No właśnie! I może mogłabym się z tobą zabrać, no bo po co mam tam jechać drugą? Ekologia… te sprawy… wiesz, spaliny… eee… W końcu Matka Ziemia jest tylko jedna!
Aleks: To jedź tramwajem.
Władek: Kserowałem sobie.
Violetta: Wow!
Violetta: Słuchaj, Artur…
Adam: Ten… Adam.
Paulina: Groteska…
Violetta: Co?
Paulina: Widziałaś Brzydulę?
Violetta: Co, znowu wygrzebała jakiś łach z kartonu?
Marek: Nie wszystkie zasługi mierzy się obwodem biustu.
Sebastian: (…) A od kiedy?
Marek: Od kiedy pierwszy raz w życiu mam kompetentną asystentkę (…)?
Sebastian: I 175 wzrostu.
Marek: No domyśliłem się, że nie IQ.
Violetta: (…) mam już dość tych przypadkowych znajomości. Wieczorem książę, a rano…
Ula: Żebrak.
Violetta: No, no, a Sebastian Sebastianem.
Józef: Jesteś jak ta księżniczka.
Ula: Ta, co się ukłuła… i spała, dopóki książę jej nie obudził.
Józef: Nie, nie ta…
Ula: Nigdy bym się nie obudziła…
Józef: Ta, co ją ziarnko grochu uraziło przez siedem pierzyn.
Ula w myślach: Takie ziarnko, jaka księżniczka.
Michał: Skąd się biorą tacy ludzie jak ty?
Ula: Z Rysiowa?
Ania: Zawsze mi się wydawało, że Sebastian to nie moja bajka…
Violetta: Półka.
Krzysztof na widok Uli w kasku: Co to było…?
Aleks: Jeździec bez głowy.
Sebastian: Co się stało?
Violetta: Ruskie kakao.
Ula: On naprawdę zrywa umowę…
Violetta: A ty myślałaś, że co? Pierwszy kwietnia – Śmigus Dyngus?
Maciek: Zobaczysz, Jaśkowi też przejdzie, prędzej czy później…
Beatka: (…) raczej później.
Maciek: (…) Skąd wiesz?
Beatka: Bo zawsze się spóźnia.
Violetta: To może ci jeszcze inne sprawy załatwi, skoro jej tak dobrze idzie?
Sebastian: Jakie sprawy?
Violetta: Różne. Kwadratowe i podróżne.
Paulina: Taki test. Chcę sprawdzić, czy się nadajesz.
Violetta: Nadaję, nadaję. Przecież cały czas nadaję, gdzie jest i co robi.
Aleks: Najlepiej ubrana para w stolicy…(…)
Paulina: Wolałabym być najbardziej dobraną parą.
Violetta: A mogę sobie usiąść na chwilę? Na pewno zaraz mi się humor poprawi. Przez ciebie zawsze mi się poprawiał.
Sebastian: Dzięki tobie.
Violetta: Dzięki za co?
Ula: Mam jagodziankę, chcesz?
Violetta: A z czym?
Ula: Z jagodami.
Violetta: Nie, na słodko, jeszcze bardziej będzie mnie mdlić…
Ula: (…) Viola poszła do lekarza, bo ją głowa boli.
Iza: To ona ma głowę?
Józef Cieplak: Musimy poczekać do wiosny.
Beatka: Kiedy to będzie?
Józef: Na wiosnę.
Iza: Ula mówi o panu (…) bardzo dobre rzeczy.
Pshemko: Osoba… mówi o mnie…?
Sebastian: (…) pytałem, czy jesteś pewna, że jesteś w ciąży…
Violetta: A ty mnie wysłałeś do lekarza czy do fryzjera?
Violetta: To jest jej kolega. Pasują do siebie jak kula.
Sebastian: (…) Jak kula?
Violetta: (…) półkula i półkula.
Sebastian: Sfera… znaczy się…?
Violetta: No tak, bo przecież my jesteśmy z wyższej sfery. Nie to co Brzydula i ten jej luzer. Ula-Kula, rozumiesz?
Kinga: Nie wiedziałam, że z ciebie taki kucharz…
Jasiek: Mów mi Pascal.
Matysiak, ojciec Kingi: W moim domu ma być porządek.
Kinga: No to siedź sobie w tym porządku sam.
Ula na temat ciąży: Viola, a… ty pewna jesteś, że to Sebastian?
Violetta: No a kto? No przecież nie duch święty.
Violetta: No zajadaj. Pory to jest najlepszy afrodyzjak.
Sebastian: Podobno wielbłądzie pośladki też.
Violetta: Wielbłądy to chyba mają garby.
Paulina: Sami przyjaciele.
Aleks: Ja się dwóch nie doliczę, zwłaszcza w tym gronie.
Cezary, fotograf: Włosy możemy jeszcze wyciągnąć w Photoshopie.
Pshemko: Żebym ja ci nie wyciągnął. W szopie.
Pshemko: Niech zaszczeka! No, niech zaszczeka!
Jasiek: Sam se zaszczekaj!
Ula przypadkiem odkryła poznała prawdziwe nazwisko Pshemko.
Pshemko: Dziś osoba była (…) świadkiem wydarzenia. Prosiłbym, żeby nie powtarzała dalej tego, co usłyszała.
Ula: Za „osobę” nie mogę ręczyć. Ale za Ulę – to już bardziej.
Pshemko: Będę wdzięczny, jeśli to nie wypłynie nigdzie.
Wszedł Marek.
Marek: Pshemko!
Pshemko: O, Marek! Właśnie przyniosłem wytyczne na pokaz. Osoba… Pani Urszula ci przekaże.
Aleks: Chcę mieć szczegółowy budżet tej premiery.
Adam: (śmiech) (…) skąd ja ci to wezmę…?
Aleks: Nie wiem. Zagadaj z Brzydulą.
Adam: (…) ja przecież jestem u niej spalony…
Aleks: No to się odrodź! Jak feniks z popiołów.
Izabela: Lepiej?
Pshemko: (…) Lepiej to by było, gdyby ta osoba zeszła mi z oczu!
Julia: Marek, rozmawiałam z Aleksem.
Marek: No to współczuję.
Recepcjonistka: Dzwoni do pani pani Cieplak.
Violetta: Jak to zawsze! Nie w tym kościele!
Violetta: Ja myślałam, że to będzie malowany sukces.
Ula: Pisany. Patykiem po wodzie.
Ula: Mam nadzieję, że to tylko deja vu.
Violetta: Co, mam coś z twarzą?
Violetta: Ludzie, którzy nie umyją sobie rąk, którzy zawsze rzucą ostatnią deskę ratunku.
Ula: Ja ci chyba kiedyś rzucę… „Wielką Księgę Przysłów”.
Adam: Przecież to już nie będzie Febo&Dobrzański.
Aleks: Będzie – Febo, bez Dobrzański.
Marek: (…) szczerze mówiłaś o…?
Ula: Ja zawsze mówię szczerze.
Violetta: A o co chodzi z tym szczerzeniem?
Sebastian: (…) nie jesteś w pozycji, żeby tutaj cokolwiek negocjować.
Violetta: Z tobą to już na pewno nie jestem w żadnej pozycji.
Aleks: Nie no… to jest niepojęte… Wpuszczasz ślepego z kulawym na pole, jest szansa jedna na tysiąc, że przejdą, a zanim się obejrzysz, to już są po drugiej stronie zadowoleni.
Adam: Chyba ślepą z kulawym…
Aleks: Co?
Adam: (…) Brzydula przecież jak denka od butelek te pingle ma…
Aleks: (…) ty się lepiej zastanów, skąd kulawy ma pieniądze, bo przecież Brzydula nie dała.(…) jeżeli nie zrobił tego nikt przy zdrowych zmysłach, to znaczy (…), że zrobił to ktoś, kto go kocha.
Ula: A ona nikogo bliskiego nie ma. Jest sama.
Józef: Jak to nie ma? No przecież ma najbliższą przyjaciółkę i całą jej rodzinę!
Violetta: Jestem głodna jak lew.
Lew Korzyński: To tak jak ja. A ja dumał – po polsku mówi „głodny jak wilk”.
Violetta: No tak, ale (…) to zależy od stopnia zagłodzenia.
Lew Korzyński: Znaje pani Tołstoja?
Violetta: Nie osobiście.
Violetta: Dzwoni, ale nie w tym porcie.
Sebastian: Chyba w kościele.
Violetta: W kościele to już na pewno nie.
Marek: Ula mnie pocałowała.(…)
Sebastian: Jak to, wpiła się w ciebie z całym tym odrutowaniem…?!
Adam: To jak?
Violetta: Na wspak!
Violetta: Zobaczysz, jeszcze zajdziesz w tę ciążę. Z bliźniakami.
Iza: Super. Wolałabym z mężem.
Beatka: Umówiłaś się z Kingą?
Ula: Nie, czemu z Kingą?
Beatka: Bo jak Jasiek przymierza wszystko po kolei, to później zawsze spotyka się z Kingą.
Ula: (…) pomiędzy tobą a Pshemko jest subtelna różnica.
Violetta: Tak, bo kiedy rozdawali wzrost, on stał w kolejce…
Ula: Po talent! I właśnie dlatego ciebie można zastąpić, a jego nie!
Violetta o Pshemko: (…) niby dlaczego wszyscy mają go słuchać?
Aleks: Bo jest genialny?
Pshemko: Jestem artystą średniego wzrostu, średniego!
Paulina: Wielkiego formatu!
Aleks: Wszyscy teraz odnotowują spadek (…), jest kryzys! Firmy mają pozamrażane budżety.(…) nie oglądasz telewizji?
Adam: No… mecze…
Robson: Jak było?
Magda: Gdzie?
Robson: W Afryce.
Magda: Gorąco.
Violetta: Jak to? (…) Że mam uklęknąć?
Pshemko: Ja nie wiem, to osoba coś proponuje.
Violetta: No przed kim, jak przed kim… Przed mistrzem to wielki zaszczyt.
Ula: (…) nie wszystkie drzewa są takie same.
Marek: Co? Ula, jaśniej!
Ula: Ja – brzoza.
Marek: Ja grab. Jak mnie słyszysz?
Ula: No właśnie. Ja – brzoza, ty – grab. Widziałeś kiedyś (…) „grab”?
Marek: A nie wiem, nie pamiętam.
Ula: Jest piękne…
Marek: No to poszukam w Internecie.
Ula: A dwa graby… to już naprawdę coś.
Marek: Ula, mnie się wydaje, że najpiękniejsze są lasy mieszane. Graby, brzozy… razem obok siebie, no.
Ula: Graby rosną bardzo blisko siebie. Ciężko je rozdzielić.
Marek: Jak się czegoś bardzo chce, to…(…)
Ula: Zostawiłbyś graba dla brzozy…?!
Ela: Nie buduje się przyszłości na…
Ala: Na nagłym olśnieniu.
Władek, ochroniarz (do Pshemko, który niesie swój portret): To ja pana powieszę.
Pshemko: Sam się powieszę.
Ula o przezroczystej bieliźnie: Po co w ogóle zakładać coś takiego…?
Ekspedientka: Najczęściej po to, żeby to za chwilę zdjąć.
Violetta: No wiesz… Ja i Borubar.
Ula: Viola… Przecież mówiłaś, że on ma żonę… I dzieci…
Violetta: Ale co mam zrobić? Serce nie sługa. On za mną szaleje, a żony nie kocha, to co? Ma już być nieszczęśliwy do końca życia? Wszyscy będziemy wtedy nieszczęśliwi.(…) czasami jest lepiej, jak się ludzie rozstają. Wierz mi.
Ula: (w myślach) Lepiej, ale i tak zawsze ktoś będzie nieszczęśliwy.
Lew: Ja to wytłumaczę, że coś ci wypadło.
Violetta: Chyba górna jedynka.
Bartek Dąbrowski: To mówisz, że Uleńka robi karierę.
Rysiek: Przynajmniej nie straszy w okolicy.
Rysiek: Jak ona ci da kasę, to ja jestem baletnica.
Bartek Dąbrowski: To szykuj się, Rysiu, wielka kariera przed tobą.
Violetta: Co jak co, ale kłócić to ty się potrafisz.
Sebastian: No i vis a vis.
Violetta: Chyba vice versa…
Maciek: Kto nie ryzykuje…
Adam: … ten nie smaruje.
Ula: A widziałaś już (…) „Don Juana de Marco”?
Violetta: Nie. A co, był umówiony?
Violetta: Marek, ty musisz coś z tym zrobić, przecież on się będzie na mnie mścił!
Marek: Spokojnie, Violetta. Weź kilka dni wolnego – odpoczniesz w domu, tak? A jak się wszystko uspokoi, to wrócisz do pracy…
Violetta: A jak mnie dopadnie w domu? Albo ci jego… ci… Ziomale…(…) z tej Kałamarnicy! Przyjadą z włoskiej ziemi do Polski i zrobią ze mnie spaghetti…(…)
Marek: O czym ty mówisz w ogóle? Z jakiej Kałamarnicy?
Sebastian: Z włoskiej mafii.
Violetta: O właśnie. Z tej… Camforry, czy jak tam…
Ula: Dziwisz się? W końcu to jest jej brat.
Violetta: Dobrze, że nie ojciec… chrzestny.
Marek: Wszyscy siedzimy na tej minie.
Sebastian o Uli: Ale (…) tylko ona potrafi ją rozbroić.
Alicja (do ciężarnej Izy): Dzidziusia pilnuj, co?
Iza: Pilnuję cały czas, ciągle z nim chodzę.
Źródło: odcinek 160.
Julia Kaminska jest pozbawiona gustu, spojrzcie na jej buty. Co wiecej, nawet biorac pod uwage ze bardzo lubie ten serial stwierdzam ze niestety jest bardzo slaba aktorka. Kompletnie jej nie wyszla rola ‘pieknej kobiety’, ciagly glos gardlowy, sztuczne miny. Filip Bobek gra o wiele lepiej nie mowiac juz o pozostalych aktorach.
Po czesci moja niechec do niej jest wbogaconajest tym iz wyglosila ze nie ma problemow z nagoscia i moze wystapi z rozbieranej gazecie- jak dla mnie psuje to jej wizerunek normalnej dziewczyny ktora nagle znalazla sie w wielkim swiecie ktory u niej wczesniej cenilam.
martham o niebieskiej muszce Piotra (przypomninam drobię pod poprzednim postem), a moje pierwsze skojarzenie – muchy, które mają taki błyszczący, niebieskawy korpusik lubią siedzieć – tam tara tam – na kupie
Uwielbiamy seriale tak jak Ty. Mamy to szczęście, że możemy odwiedzać plany i rozmawiać z bohaterami filmów.
Tutaj chcemy się tym szczęściem podzielić z Tobą. :)
martham
7 lis 2009 o godz. 16:23
anecia :* ania26 watpie zeby sie to spotkanie tak szybko skonczylo…pewnie tam niezle baluja
zreszta mam nadzieje ze opowiedza jak bylo ze szczegolami
anecia
7 lis 2009 o godz. 16:25
sandrax, zdemoralizujecie dziecko
Lamia Reno (errory kontratakują!)
7 lis 2009 o godz. 16:29
sandrax wolę nie wiedzieć jak dalej się ta rozmowa potoczyła
Spadam na Naznaczonego, muszę jeszcze posprzątać w chałupce i obejrzeć Mam talent. Będę po mt. Pa pa pa :-*****
martham
7 lis 2009 o godz. 16:29
ania26 ja z Gdyni
Lamia dokladnie, ja tez nie widze plakatu…sandrax jestes niemozliwa
Z archiwum X:
raaa (KOM-uszka!!!)
12 wrz 2009 o godz. 23:07
“eweelkaa ja sobie Mareczka przy garach wyobrażam…hehe w samym fartuszku hihi”
Ewka
12 wrz 2009 o godz. 23:55
“Wnioski po dzisiejszych rozmowach:
1. Robili to jakieś 7-9 razy.
2. Józef robi herbatę na zimę, do słoików.
3. Marek świetnie wygląda w fartuszku.
4. Wszystkie jesteśmy zboczone.
Ktoś coś jeszcze dopisze?”
Łosoś vel rybka zwana Wandą :)
7 lis 2009 o godz. 16:29
sandrax
7 lis 2009 o godz. 16:19
mama sie tak na nia patrzy. i nie wie co jej powiedzieć buhahha
-skąd ci to przysżło do głowy?
-pisało w adka książce a mówiłas że ksiązki nie kłamią.
a ja sie na ziemi juz turlałaam


To prawda książki nie kłamią
Jaki był finał tej akcji, że tak powiem ?
anecia
7 lis 2009 o godz. 16:29
Lamia, zjedź na sam dół
Tam obok ”ToKiO HoTeL” jest JEGO zdjęcie 
Szlag mnie trafił….
Anonim
7 lis 2009 o godz. 16:29
Jedyne, co nie pasuje, to torebka.
balbina
7 lis 2009 o godz. 16:30
ania26, dziękuję za powitanie, przepraszam powinnam przywitać się pierwsza, więc witam wszystkich obecnych na forum. Właśnie oglądam siatkówkę Skra-Zenit
Anonim
7 lis 2009 o godz. 16:31
Nie wolę Dody, w silkonie nie gustuję. Pozdrawiam.
sandrax
7 lis 2009 o godz. 16:32
buahaha anecia mogła tej ksiązki do rąk nie brać
przecież to ksiązka dla ludzi o cały rok starszych
ania 26
7 lis 2009 o godz. 16:35
Łosoś ja jestem z Ząbkowic Śląskich muszę dojechać do Wrocławia a z Wrocławia do Krakowa trochę mam, całą noc w autobusie. nunek a skąd to wiesz. martham opwiem opowiem jak na spowiedzi.
sandrax
7 lis 2009 o godz. 16:37
szcerze powiedziawszy to nie wiem jak sie ta rozmowa potoczyła dalej bo ze śmiechu walnęłam głową w biurko i musiałam sie iść zimnym lodem obłozyć. ale chyba sie dowiedziałą bo łaziła i gebe cieszyła w ten sposób
loose
7 lis 2009 o godz. 16:38
widzę , że martham wyłapuje perełki
pamiętam te ,,truskawkowe” konwersacje
teraz to możemy jedynie modlić się, żeby między nimi doszło do choć jednego miłego spojrzenia
mam nadzieję, że w tych odc 211 czy 212 , Ula się złamie jak będą razem pracować i dlatego później będą te tłumaczenia, wyjaśnienia
aaaprops Sandrax
dokształcaj siostrę
ania 26
7 lis 2009 o godz. 16:39
nunek witaj a skąd masz takie informacje.
co u ciebie.
nunek
7 lis 2009 o godz. 16:40
ania 26 bo tam byłam po prostu
anecia
7 lis 2009 o godz. 16:40
sandrax, twoja siostra to jeden wielki, chodzący joke
ania 26
7 lis 2009 o godz. 16:41
loose witaj co u ciebie.
loose
7 lis 2009 o godz. 16:41
anecia
tratata taaaa na pewno już plakat z Bravo Girl wisi u ciebie w pokoju
łącznie z Tokio Hotel
:P ewelkaaaa :P
7 lis 2009 o godz. 16:43
spadam na maraton
ania 26
7 lis 2009 o godz. 16:45
nunek byłaś na tej premierze, gadałaś z nią , nie spodziewała się że będą jej robić zdjęć, dziwne trochę.
loose
7 lis 2009 o godz. 16:45
ania 26
wszystko po staremu
ania 26
7 lis 2009 o godz. 16:48
nunek może nie chce być tak oblegana, ona chyba nie jest przyzwyczajona do takie rozgłosu i tego wszystkiego.
loose no to cieszy mnie to.
anecia
7 lis 2009 o godz. 16:49
loose, gdyby nie to że coś mi Gadu-Gadu się przećpało i pieprznęło w kimono, wysłałabym ci tysiące emotikonek typu
]ściana[ , ]idiota[ , ]co[ itp.
Załamałaś mnie właśnie….ja i ”ToKiO HoTeLaSkI” i jeszcze DeBiLL, taa…..
Łosoś vel rybka zwana Wandą :)
7 lis 2009 o godz. 16:51
Aniu 26 ja mam jakieś 9 godzin pociągiem do Kraka
A Ząbkowic nie znałam, ale już znam osobę z tamtąd 
ślepota ze mnie
A ja nadal nie widzę tego Bobka przy Tokio Hotel
martham
7 lis 2009 o godz. 16:51
balbina witaj :* Lamija :* loose no niestety bylo minelo
ja tez sie zbieram…moze jeszcze wpadne :******
“Sklep wszystko na kreche”
Z archiwum X:
#
Lamia Zmoreno
13 wrz 2009 o godz. 01:26
________________________________ już wiem jak zrobić krechę!
#
kochanie
13 wrz 2009 o godz. 01:27
____________
#
Julii
13 wrz 2009 o godz. 01:27
kochanie
a nie ułożyłabyś ze dwie linijki ?
#
Donka19882
13 wrz 2009 o godz. 01:29
Martus1– a widzisz nie umiesz kreseczki robić ,
wymiana ty mówisz jak pogrubiasz a ja jak robie kreseczke?____________________________________________________________
to tak trzymam shift i kreseczke koło + i backspace
_______________________________________________________
Abuuu_ (Chora... ;/)
7 lis 2009 o godz. 16:52
Ja pod tamtym newsem się przywitałam, a Wy tutaj siedzicie
Komentarze nadrobione. Co tam u Was?
nunek
7 lis 2009 o godz. 16:54
ania 26 dziwne czy nie, Julka jest przeurocza i bardzo dziewczęca, a te buty były czaderskie. Byłam miło zaskoczona, że tam się pojawiła.
ania 26
7 lis 2009 o godz. 16:54
ewelkaaaa pa, ja też jeszcze chwilkę posiedzę i zaraz idę .
loose
7 lis 2009 o godz. 16:58
anecia
przyznaj sie, że wzdychałaś do Toma i Billa
bez ściemy
sandrax
7 lis 2009 o godz. 17:00
anecia
7 lis 2009 o godz. 16:40
sandrax, twoja siostra to jeden wielki, chodzący joke
buhahahaha no taak
ania 26
7 lis 2009 o godz. 17:01
nunek a ogólnie podoba ci się czy nie , mam podobne buty co Julia , mogłaby je tylko zawiązac a tak poza tym może być, ludzie ta dziewczyna ma dopiero 22 lat, skończy.
anecia
7 lis 2009 o godz. 17:02
loose,no chyba Ty
ania 26, papa
ania 26
7 lis 2009 o godz. 17:04
Abuuu witaj co u ciebie u mnie jako tako .
an5ka
7 lis 2009 o godz. 17:05
aaaaaaaa tu siedzicie
:P ewelkaaaa :P
7 lis 2009 o godz. 17:05
REKLAMA
co tam?
aniusia-pdg [FiBo'wa Panna] (KWM)
7 lis 2009 o godz. 17:05
Mi się tam podoba, nie biegnie za trendami mody, ma własny styl i to jest najważniejsze bo pozostaje sobą a nie wzoruje się na innych.
WITAM
;*
Lamia ;*
balbina ;*
anecia ;*
Łosoś vel rybka zwana Wandą
martham ;*
nunek;*
ania 26 ;*
Aśśś ;*
Oraz tych w tle, tych co teraz odchodzą i tych którzy teraz przybyli :-***
Carmen dziękujemy
: *
Myszki moje , co u Was
sandrax
7 lis 2009 o godz. 17:07
JEŚLI KTOŚ CHCE … efekt mojej nudy i ochoty na napisanie czegoś.
anecia
7 lis 2009 o godz. 17:08
A bleeee…dobrze że jest reklama…nie mogę patrzeć jak Ulka i ten doktorek się migdalą….a fuj, fuj
ewelkaaaa, hejka
aniusia-pdg [FiBo'wa Panna] (KWM)
7 lis 2009 o godz. 17:09
sandrax ile ma Twoja siostra lat? XD powaliłaś mnie haha!
Kobiety.. umieram..
raaa
7 lis 2009 o godz. 17:10
martham widzę że perełki wyciągasz jak zwykle z archiwum
ania 26
7 lis 2009 o godz. 17:11
aniusia witaj co u ciebie,
co racja to racja , a mój kuzyn ostanio powiedziała że moja siostr to jest tandeciara, ona strasznie podąża za modą , chłopak ma swój styl , nosi kapelusze i nakrycia , ogólnie ma wyrobiony gust a moja siostra to szkoda gadać. an5ka witaj co u ciebie.
anecia
7 lis 2009 o godz. 17:14
aniusia, bodajże 9
), dlatego – czemu umierasz?
Mnie tu nie było hektar czasu (jak by to mój brat powiedział ”Czuję tu…herezję?”
ania 26
7 lis 2009 o godz. 17:14
raa witaj co u ciebie.
Ja spadam udanej dyskusji wszystkim życzę i udanego wieczorku. Trzymajta się ciepło. Wpadnę do was w poniedziałek , jutro jestem w Krakowie z dziewczynami.
sandrax
7 lis 2009 o godz. 17:18
aniusia ona ma 9

co ci ?
gabi179
7 lis 2009 o godz. 17:18
Wczoraj na brzydula-prawdziwahistoria.blog.onet.pl pojawiła się nowa część. Mam nadzieję, że pamiętacie i skomentujecie…
raaa
7 lis 2009 o godz. 17:19
podoba mi sie ta fryzurka Julii jakoś mam wrażenie że jest ciut krótsza i jakoś “ujarzmiona”, w każdym razie super
Łosoś vel rybka zwana Wandą :)
7 lis 2009 o godz. 17:24
martham

7 lis 2009 o godz. 16:51
“Sklep wszystko na kreche”
rozwaliłaś mnie tym!
Ale dzięki Tobie też umiem kreskę, a właściwie dzięki Donce!
Moja kreska wyglada taK:
_______________________________________________
Pat!
7 lis 2009 o godz. 17:25
noo, Julka wygląda… ciekawie
bravo.pl/download/multimedia/pictures/0911/1959311051620566818494.jpg o jeżuniu
anecia
7 lis 2009 o godz. 17:26
Na razie spadam, papa ;*
KlaraV
7 lis 2009 o godz. 17:26
Witam w newsie Julkowym – dzięki carmen
niestety tylko króciutko, bo oczy mi wysiadają i łzawią. Nacieszę się Wami i zmykam 

Dzióby, zakupy były, sprzątanie było, a teraz jest blog
Pozdrawiam zlociarki – jutro do Was dobiję
To co, slalomik na chybił trafił między komentami
aniusia-pdg [FiBo'wa Panna] (KWM)
7 lis 2009 o godz. 17:27
ania 26 – kochana u mnie nic nowego, siedze oglądam Ulę i pisze z Wami a i jeszcze jem takiego dużego lizaka ( mozna kupic takiego na takich odpustach)
aż mi za słodko teraz jest, cieszę się bo w środe wolne a we wtorek będą 3 pierwsze lekcje później idziemy do kościoła i później będzie akademia z okazji świeta niepodległości a później to chyba już nas do domu puszczą – oby w każdym bądź razie :p i w ogóle na poniedziałek muszę się nauczyć na 2 przedmioty, wtorek -2 przedmioty, czwartek – chyba z 3 lub 4 a w piątek na 1 ..MASAKRA JAKAŚ KURDĘ BLASZKA
.. ale muszę .. a co u Ciebie
:*
anecia- dziękuję :* umieram na kobiece sprawy..
no wiesz..
an5ka
7 lis 2009 o godz. 17:29
ania 26 : witam Ciebie i wszystkich po powrocie ze starego postu.
Ciasto na szarlotkę w lodówce. Pies nie daje sobie wytłumaczyć , że na dworze nieciekawie – ciemno, smutno ,może pada. Trudno . Czasem trzeba być bohaterem. Idę.
Łosoś vel rybka zwana Wandą :)
7 lis 2009 o godz. 17:30
aniusia-pdg [FiBo'wa Panna] (KWM)
CZEŚĆ
Łosoś vel rybka zwana Wandą :)
7 lis 2009 o godz. 17:36
aniusia-pdg [FiBo'wa Panna] (KWM)
CZEŚĆ
Klaro obyś miała rację z tym chybił/trafił bo dziś kumulacja… niezła sumka się szykuje
aniusia-pdg [FiBo'wa Panna] (KWM)
7 lis 2009 o godz. 17:37
raaa :*
KlaraV :*
co u Was? raaa wysłałam Ci zaproszenie na nk :p :*
anecia – papa:*
:-/
sandrax -te comiesięczne kobiece sprawy..
aniusia-pdg [FiBo'wa Panna] (KWM)
7 lis 2009 o godz. 17:44
a co dziś Maja Hirsch i Małgosia Socha robiły w spa?
muszę poszukać filmiku, bo nie widziałam
wczoraj wieczorem jak poszłam do łazienki to siedziałam aż 2 godz.. zawsze tak jest .. mnie do łazienki wpuścić.. ba Aniusia robiła sobie peeling z kawy+cukru+soli+cynamonu = gładka skóra i miła w dotyku
polecam wszystkim.. tylko później dużym minusem jest sprzątanie w łazience po tej kawie .. wrrr
ale czego się nie robi dla własnego ciałka
sandrax
7 lis 2009 o godz. 17:48
KlaraV przezemnie sprzątałaś ?
aniusia uuu to współczuję, ja sie musiałam przez kilka dni tabletkami na marne faszerować
Maki
7 lis 2009 o godz. 17:48
No,no. Julka schudła ładnych parę kilo od czasu Brzydli.
Ubrana super.
anecia
7 lis 2009 o godz. 17:51
Wracam
aniusia, ała…..
KlaraV
7 lis 2009 o godz. 18:01
Skacząc po komentach dowiedziałam się, że:

Czyżby anonimowo doradzał sam Jacyków 

- czekolada jest dobra na wszystko
- Filip Bobek jest fotogeniczny, szczególnie w dużym formacie
- na blogu mamy pokaźny sztab stylistów
- sandrax zachęca siostrę do poszerzania horyzontów
- martham robi za kopciuszka oddzielając mak od piasku
Skoczę teraz do poprzedniego. Uff, tam to będzie harówa – Chyba, że w siedmiomilowe będę obuta
aniusia-pdg [FiBo'wa Panna] (KWM)
7 lis 2009 o godz. 18:04
sandrax – ja nie biorę żadnych tabletek.. i może dlatego tak boli.. może i tabletki by coś pomogły nie wiem.. moze i tak ale wole się nie faszerować..a Ty zdrowiejesz tak w ógóle?
anecia – :* witamy z powrotem
, żebyś wiedziała, że ała
jak Ty to robisz że jak piszesz pochyleniem ?:D
KlaraV
7 lis 2009 o godz. 18:04
dziendobrytvn.plejada.pl/25,25958,wideo,,129596,spanialy_weekend_pauliny_febo_i_wioletty_kubasinskiej,aktualnosci_detal.html
Anonim
7 lis 2009 o godz. 18:05
A [edytuj]
A co, ja jestem strażniczką faksu?
Postać: Ania.
Źródło: odcinek 72
A jego problemy są twoimi problemami?
Postać: Ala.
Opis: do Uli o Marku.
A miał! Jak kotek – miał, miał, miał, ale się nie po-ka-zał.
Postać: pani Dąbrowska.
Źródło: odcinek 23
A to, że sztywny… to najważniejsze.
Postać: Ala.
Opis: o Adamie.
Źródło: odcinek 9
A za kogo pani teraz będzie?
Postać: Władek
Opis: do Uli, gdy przyszła pierwszego dnia do pracy.
Źródło: odcinek 1
B [edytuj]
Borubar.
Opis: nazwisko znanego polskiego bramkarza.
C [edytuj]
Co, mam płakać? Co to da?
Postać: Ela.
Źródło: odcinek 128
Co wy tu robicie? Gracie w coś? W podchody?
Postać: Ania.
Opis: do Uli, Violi i Sebastiana podsłuchujących pod drzwiami.
Źródło: odcinek 19
Człowiek ją z dobrego serca przyjmuje, bo jak ósme nieszczęście wygląda, a ta pyskuje. Nie będzie mi po pagonach skakać.(…) Jak dla mnie może być nawet na Alasce.
Postać: Gośka.
Źródło: odcinek 101
D [edytuj]
Dla kogoś, kogo się kocha, można zrobić wszystko.
Postać: pani Dąbrowska.
Źródło: odcinek 159
Dla matki jej dziecko zawsze jest dzieckiem.
Postać: Dąbrowska.
Do tanga trzeba dwojga.
Postać: Ela.
Dzieła sztuki nie potrzebują reklamy.
Postać: Pani Kluczyk, klientka Pshemko.
Opis: o kreacjach Pshemko.
Źródło: odcinek 28
G [edytuj]
(…) gdzie się dwoje kocha, trzeci nie ma czego szukać.
Postać: Ala.
Źródło: odcinek 117
I [edytuj]
I znowu miałeś pięć dych.
Postać: Rysiek, szef Maćka.
Opis: do Maćka, dając w ten sposób do zrozumienia, że potrąci mu z pensji 50 zł.
J [edytuj]
Jak bajerujesz panienkę, to najważniejszy jest umiar. Przesadzisz – to wyjdziesz na idiotę jak wczoraj.
Postać: Rysiek, szef Maćka.
Opis: do Maćka.
Jakby to nie był mój syn, tylko pracownik, to już bym go dawno zwolniła.
Postać: mama Maćka.
Jedyna nadzieja, że ją jakiś lew pożre.
Postać: Kinga Matysiak.
Opis: o wyjeździe Magdy do Afryki.
Źródło: odcinek 117
(…) jest wredna, podła i tak dalej. A zwłaszcza i tak dalej!
Postać: Ala.
Opis: o Violetcie.
Jeżeli się czegoś bardzo chce, to trzeba walczyć!
Postać: Ela.
K [edytuj]
Kiedyś byłeś bardziej decyzyjny.
Postać: Domi.
Opis: do Marka.
Źródło: odcinek 130
Koniec balu, panno Lalu.
Postać: recepcjonistka w hotelu
Opis: do Violetty.
Źródło: odcinek 79
Kontrakt mija, a ja niczyja…
Postać: Domi.
Źródło: odcinek 130
M [edytuj]
Mam pięćdziesiątkę na karku. Już nie wierzę w romantyczną miłość. Czasami lepiej kierować się rozumem niż sercem.
Źródło: odcinek Ala.
Marek nie jest twoim przyjacielem. Jest twoim szefem.
Postać: Ala.
Opis: do Uli.
Źródło: odcinek 117
Mężczyźnie czasem trzeba dać taki wyraźny komunikat.
Postać: Ela.
Miłość nie wybiera.
Postać: Ala.
Moja sprawa, na co tracę czas.
Postać: Magda.
My, staruszkowie, nie obrażamy się o głupoty.
Postać: mama Maćka.
N [edytuj]
Na pewno to Kopernik umarł, a w handlu nic nie jest na pewno.
Postać: Właściciel sklepu.
Opis: do Maćka, który chciał u niego sprzedać skrzynki.
Źródło: odcinek 50
Na szybko to się króliki rozmnażają.
Postać: Ala.
Nie będziesz mdlała, bo będziesz nam potrzebna.
Postać: Ala.
Opis: do Izy.
Źródło: odcinek 129
Nie każda miłość jest nierdzewna.
Postać: Ula.
Opis: do Marka o swoim byłym chłopaku, Bartku.
Źródło: odcinek 138
Nie ma nic gorszego niż romans biurowy.
Postać: Ala.
Nie muszę być najważniejszy. Mogę być drugi.
Postać: Władek.
Źródło: odcinek 134
Nie należy łączyć pracy z życiem prywatnym.
Postać: Władek.
Źródło: odcinek 132
Nie przeżyje pan życia za dzieci.
Postać: Ala.
Nie wierzę już w żadne zakochanie.
Postać: Ela.
Źródło: odcinek 128
Nikt tak cudownie nie prasował… Całował!
Postać: Ela.
Źródło: odcinek 8
No mówiłem, żebyś się nie uśmiechała, zęby ci blikują.
Postać: Fotograf Czarek
Opis: do Uli, robiąc zdjęcie.
Źródło: odcinek 5
No na dzieci to może już za późno, ale wnuki to możemy mieć jeszcze wspólne.
Postać: Dąbrowska.
Źródło: odcinek 142
No to czółeczko!
Postać: Bartek Kowalczyk.
O [edytuj]
On jest nierozmawialny.
Postać: Kinga
Opis: o ojcu.
P [edytuj]
Perły to łzy.
Postać: Ala.
Źródło: odcinek 58
Pieniądze to raz są, potem ich nie ma, a potem znowu są… A prawdziwą przyjaźń jak się straci, to trudno ją później odzyskać.
Postać: mama Maćka.
Poczucie humoru i dystans do siebie to jest rzadka rzecz w naszej branży.
Postać: Ingrid Kruger.
Źródło: odcinek 98
Prezes chyba nie może się mylić.
Postać: Rafał.
Przebrała się miarka i nie ma już Marka.
Postać: Ala.
Źródło: odcinek 23
Przyjaźń to przyjaźń, nie miłość.
Postać: Ala.
Źródło: odcinek 117
S [edytuj]
Są takie rzeczy, o których czasami bardzo trudno jest mówić.
Postać: Ala.
Źródło: odcinek 118
Skozłowałaś?!
Postać: Gośka.
Opis: do Violetty.
Słuchaj, kochana, jeżeli ty mi podłożysz watę szklaną w gacie, to wiesz…
Postać: Pati.
Opis: do Domi na castingu.
Źródło: odcinek 47
Spalony jest wtedy, kiedy jestem z bramkarzem sam na sam, tak?
Postać: Domi.
Opis: do Marka.
Źródło: odcinek 47
Straciłem płynność finansową. Roboty szukam.
Postać: Bartek Dąbrowski.
Źródło: odcinek 143
Ś [edytuj]
Święte pięć minut to nie tylko wymiana plotek. Chodzi o to, żeby nie zwariować.
Postać: Ela.
T [edytuj]
Teraz na piękne oczy to już nic nie dostaniesz. Trzeba mieć jeszcze piękne „wnętrze”.
Postać: Domi.
Opis: do Violetty o załatwianiu spraw z mężczyznami.
U [edytuj]
U mnie słowo ważniejsze jest niż umowa.
Postać: Bogdan Zarzycki, manager polskiej reprezentacji piłkarskiej.
Ula jest fanką krówek.
Postać: Ala.
Źródło: odcinek 21
Uleńka to jest moje miękkie lądowanie w ojczyźnie. Lepiej, żeby się nikt koło niej nie kręci.
Postać: Bartek Dąbrowski.
Źródło: odcinek 138
W [edytuj]
W interesach sprawa jest prosta: albo w to grasz, albo nie grasz w ogóle.
Opis: Michał Kamiński do Uli.
W walce o przetrwanie wszystkie chwyty są dozwolone.
Opis: głos z telewizora.
Wiem, wiem… Mam wszystko… Zrobiłam karierę… Tylko jak się tak rozejrzałam po tym szczycie marzeń, to… to zobaczyłam, że jestem… kompletnie sama…
Postać: Julia Sławińska.
Witam pana prezesa. Ma pan za chwilę bardzo ważne spotkanie. Z mopem na zapleczu.
Postać: Rysiek, szef Maćka
Opis: do Maćka.
Witamy państwa na meczu (…). Olaf Lubaszenko, czyli Legia Warszawa.
Opis: Głos z telewizora.
Zobacz też: Olaf Lubaszenko.
Źródło: odcinek 11
Wszyscy faceci to świnie. Przepraszam, panie Władku. Tylko ja po prostu trafiam na samą trzodę chlewną.
Postać: Ela.
Źródło: odcinek 131
Z [edytuj]
Za darmo? Tego to nikt nie doceni…
Postać: Ela.
Opis: o pierogach Uli.
Zawsze jak coś nie gra, to dzwoni do jakiejś Mirabelli albo Arbuzelli…
Postać: Ela.
Opis: o Marku.
Zepsuł się! Nie zepsuł się, tylko sama zepsuła! No, żeby mieć pretekst. Ja już znam takie…
Postać: Dąbrowska.
Opis: o ekspresie, który Ala dała do naprawy Józefowi.
Źródło: odcinek 135
Ź [edytuj]
Ździeń dobry.
Postać: Władek.
Dialogi [edytuj]
Ten artykuł ma chronologiczny układ cytatów.
Pshemko do Klaudii: Odłoży to!!!
Klaudia Nowicka: Odłożyło!
Źródło: odcinek 2
Ula Cieplak: No zawołam ochronę, no!
Klaudia: Świetnie, niech po drodze przyniosą mi lodu.
Źródło: odcinek 5
Ula: Spokojnie, nic się nie pali.
Marek Dobrzański: Co?
Ula: Krówę?
Źródło: odcinek 5
Marek: Co to za okazja?
Helena Dobrzańska: (…) chcieliśmy z wami porozmawiać, spotkać się…
Paulina Febo: Ja też uważam, że wspólne posiłki są bardzo ważne…
Marek: Przecież ty nie gotujesz.
Paulina: (…) nie szyję też butów, co nie znaczy, że mam chodzić boso.
Źródło: odcinek 6
Ula: (…) gdzie jest dział finansowy, bo mi się wydaje, ale nie jestem pewna…
Aleks Febo: Na parterze.
Ula: Na parterze?
Aleks: Jest taka duża tablica z informacją.
Ula: Chciałabym pożyczyć raporty finansowe.
Adam Turek: Jakie raporty?
Ula: Za ostatnie pięć lat, z Polski, z Włoch – ile dam radę unieść, hy, hy, hy.
Violetta: (…) księgowość to coś dla prawdziwych mężczyzn. I jeszcze te podróże.
Aleks: Podróże… Oczywiście to bardzo męczące.(…)
A myślałaś już coś o eksporcie? (…)
Violetta: Oczywiście, eksport jest bardzo ważny… gdyż ostatnio zalewa nas fala tanich ubrań z Chin. Oczywiście nie mam nic przeciwko Azjatom, ale coś z tym trzeba zrobić, bo zaleje nas fala chińszczyzny.
Aleks: Masz na myśli import.
Violetta: Oczywiście, że import, jasne, no, tylko że to jest wszystko ze sobą połączone… jak… jak o, te naczynia połączone… Albo Flip i Flap, albo Bolek i Lolek… Tylko wiesz, eksport ma duży wpływ na import. Bo trzeba wziąć pod uwagę to, że jest ich miliard… Dwa miliardy? Tak się rozmnażają, że ja zupełnie straciłam rachubę.
(O „Lalce” Bolesława Prusa)
Jasiek: (…) ta Izabella była taka zepsuta, no to po co on się dla niej tak starał?
Ula: (…) kochał ją.
Jasiek: No ale ona go wykorzystywała…
Ula: Nie zauważał tego.
Jasiek: No to chyba nie był zbyt mądry, nie?
Ula: Jak się człowiek zakocha, to nie kalkuluje tak na zimno, (…) czy coś z tego wyjdzie… i jakie ta osoba ma wady. To się po prostu dzieje i tyle.
Jasiek: Hy?
Ula: Jak się zakochasz, to zrozumiesz.
Jasiek: Chyba ty.
Marek: Mirabella, mówi ci to coś?
Ula: Taka śliwka.
Marek: Nie. Piosenkarka.
Ula: To nie znam.
Źródło: odcinek 8
Aleks zlecił Adamowi umówić się z Ulą, żeby wyciągnąć z niej informacje
Aleks: Hej, hej, no i co?
Adam: Co? Nic.
Aleks: Jak to nic, umówiłeś się?
Adam: Nie, no… Ten pokrak mi odmówił.
Aleks: Co jest z tobą nie tak, chłopie?
Adam: No ale ja naprawdę nie wiem.
Aleks: Jak na to, ile ci płacę, nie wiesz stanowczo zbyt wiele (…).
Adam: No ale próbowałem jakoś zagadać z tym pasztetem? Próbowałem?
Aleks: Z Ulą. Przyzwyczajaj się. Masz ją poderwać, pamiętasz? (…)
Adam: Ale ona w ogóle nie rozumie mojego klimatu, w ogóle go nie czuje, tak? Ja mam wrażenie, że w ogóle jej nikt nigdy nie podrywał.
Aleks: (…) Wyobraź sobie, że rwiesz Monikę Belucci. Jesteś kreatywnym księgowym czy nie?!
Adam: Ładnie wyglądasz, no, bardzo (…)
Ula: Dziękuję.
Adam (z rezygnacją): No nie ma za co.
Aleks: Zabierz ją do jakiegoś drogiego lokalu…
Adam: „Niebezpieczny związek”…?
Aleks: Świetny wybór. Upij ją, oczaruj, wykorzystaj, możesz zrobić, co chcesz, firma stawia.(…)
Adam: A… A mogę nic nie robić? Proszę…
Ula: Jak się postarasz, to na pewno się uda. Znaczy… moja mama tak mówiła.
Marek: A moja mówiła: „Nie garb się”.
Źródło: odcinek 9
Ula: Umówiłam się. Na randkę.
Marek: Serio???… Znaczy wiesz… Gratuluję.
Źródło: odcinek 9
Ula: I jak?
Józef: Bardzo ładnie.
Jasiek: Gdzie on cię zaprosił? Do kościoła?
Ula: Ja się bardzo cieszę, że wychodzę.
Jasiek: Akurat. To ja się bardziej cieszę, jak wychodzę. Na klasówkę z matmy.
Violetta: Masz dziewczynę? Chłopaka?
Chłopak: Nie.
Violetta: Ale telefon chyba masz?
(W restauracji)
Adam: A to ja jeszcze może bym… po tym wszystkim…o… to bym poprosił… hm…
Ula (w myślach): Chyba już tylko pogotowie.
Adam: Wiesz, bo gdybyś mi coś, kurczę, zdradziła, to… nie wiem… może udałoby mi się dorzucić (…) swoją cegiełkę.
Ula (w myślach): Chyba pustaka…
Adam: No tak, wysłała mnie na drzewo.
Aleks: Czy coś jest z tobą nie tak?!
Adam: (…) ale co ma być nie tak?
…
Aleks: Co ty, nie umiesz jej uwieść? Miałeś kiedykolwiek dziewczynę?
Violetta (o swetrze Uli): Co to?
Paula: Czysta, żywa wełna.
Violetta: Uhm, żywa, jeszcze się rusza. Szare mydło – na bank Brzyduli.
Paula: Przyszła tu i go odpięła.
Violetta: Bezczelna! Co ona tu w ogóle robiła o tej porze?
Paula: Właśnie.
Violetta: Bo chyba raczej tu nie śpi, chyba że jej się karton na Centralnym spalił.
Sebastian: Witaj, piękna Heleno!
Violetta: Coś ci się pomyliło, Violetta jestem.
Sebastian: Wiem. Ale była kiedyś taka kobieta, bardzo piękna.
Violetta: Nie znam, pracuję tutaj od niedawna.
Adam: Ile chcą?
Aleks: Musiałbym czyjąś nerkę sprzedać… Wszystkie nerki w firmie… Naprawdę zostaje mi już tylko ten świr…
Adam: Pshemko?
Aleks: Taa… Jak on się właściwie nazywa?
Adam: Nie wiem. Pewnie Kowalski albo Nowak.
Violetta: Marek cię wzywał.
Ula: No to co nic nie mówisz!
Violetta: Przecież mówię.
(O przygotowaniach do ślubu).
Violetta: To na czym stanęłyśmy?
Paulina: Gołębie.
Violetta: Białe.
Marek: Poczytaj sobie to do poduszki (…).
Sebastian: Do poduszki to ja robię coś całkiem innego.
Violetta: A gdzie teraz idziemy?
Aleks: Do taksówki.
Violetta: To jest jakiś… nowy lokal?
(O Uli, która była w pracy o 7.00).
Adam: Co ona tutaj robi?!
Aleks: Nie wiem!
Adam: Nie wiem, może ona tu sypia, co?
Aleks: Gdzie?! Pod biurkiem?!
Adam: Nie wiem… Albo na suficie… wczepia się pazurami… wisi głową w dół jak nietoperz… W sumie do niej to jest podobne…
Ula: Wyglądasz, jakbyś była zakochana…
Violetta: No bo jestem, wiesz, jakie to uczucie, jak się ma takie mole w brzuchu.
Ula: Motyle.
Violetta: Co ty tam wiesz…
Adam: To jednak na coś się przydała ta Violetta.
Aleks: No i wystarczy. Jak tylko zostanę prezesem, pierwsza poleci.
Ula: Wioleta…
Violetta: TA. Vio-let-ta.
(O Violetcie).
Iza: A zobacz, na przykład TA.
Ela: Zero problemów.
Ala: Zero mózgu.
Adam (o Violetcie): Już się chyba z tobą nie umówi…
Aleks: Co za piękny dzień – nareszcie wszystko po mojej myśli.
Sebastian: Wiesz, co? Może byś sama pokazała Markowi ten projekt, w końcu to twój pomysł…
Violetta: Właściwie nie mój… ale Brzyduli…
Sebastian: Mówiłaś, że twój, a Brzydula robi ci tylko podkład.
Violetta: Kłamałam.
Sebastian: To jaki jest twój wkład w ten projekt?
Violetta: Taki sam jak twój. O, cholera!
Sebastian: Przestań mi z tym pomidorem tutaj, bo mi tapicerkę uświnisz mi!
Sebastian: Lepiej załatwmy sobie coś, co jest dobre na rozluźnienie.
Violetta: Seks!
Sebastian: Wyjątkowo miałem na myśli warzywo.
Aleks: Nie mogę uwierzyć, że ten dupek… Jak on to zrobił. Dwa dni przed terminem taki pomysł?
Adam: Nie wiem, no… może to jakieś takie głupoty…(…) co to się kupy nie trzymają… a eksperci i tak to zmieszają z błotem…?
Aleks: A jak nie?! (…) uruchamiamy plan B.
Adam: A-ale myśmy już uruchomili B…
Aleks: No to C, idioto!
Aleks: Cały zarząd już się rozpływa nad śmiałością wizji Marka (…).
Adam: No a… twoja siostra też?
Aleks: Moja siostra szuka dla mnie pracy.
Kobieta w telefonie: Repasacja…?
(Violetta się rozłączyła).
Paulina: No i co?
Violetta: Nie wiem.
Paulina: Ale kto odebrał?
Violetta: To musiała być jakaś Włoszka.
Paulina: I co powiedziała?
Violetta: (…) skąd mogę wiedzieć? Nie znam włoskiego!
Paulina: Ale przypomnij sobie, jak to brzmiało!
Violetta: Repasacja.
Paulina: Co?! (…) Przecież to nie jest po włosku.
Violetta: Nie?
Paulina: Repasacja pończoch, kretynko…
Violetta: A co to znaczy?
Paulina: Że Brzydula ceruje sobie rajstopy.
Violetta: Ble.
Paulina: Już tu nie pracujesz.
Ula (w myślach): Znowu?
(Ula niosła kawałek ciasta dla Marka, a zabrał je Sebastian).
Sebastian: Ekstra ciacho. Mogę?
Ula: N-nie…
Sebastian: Pycha! Sama piekłaś?
Ula (z roztargnieniem): Nie, nie, ku-kupiłam, znaczy się… znalazłam… znalazłam…
Sebastian: Dziewczyno, nie wygłupiaj się, przecież połowa ludzi w tej firmie dałaby sobie rękę obciąć za to zaproszenie.
Ania: W takim razie ja należę do drugiej połowy. Wolę mieć obie ręce.
Aleks: Violetta, z przyjemnością zaproszę cię znów do Baccaro. Zaraz… kiedy tam dają świeże ostrygi…? Wydaje mi się, że w piątek (…).
Violetta: Ale mogą być nawet nieświeże! Jak to mówiła moja babcia: „Lepiej zjeść i odchorować, niżby miało się zmarnować.”
Violetta: A co ja mam robić?
Marek: Viola… O! Zrób na początek Uli kawę.
Pshemko: Coś energetyzującego…
Emo (asystent): Może…
Pshemko: No wyduś to z siebie!
Emo: Trupie czaszki?
Violetta: Ale to już chyba będzie twoja ostateczna wpadka, bo jak się mówi, dopóki dzban wodę nosi.
Ula: Co?
Violetta: Tak się mówi.
Violetta: (…) jesteśmy jak dwie połówki chleba.
Paulina: Jabłka.
Violetta: Podać? (…) raczej jabłko nie pasuje do pomidora i ogórka.(…) denerwujesz się?
Paulina: Nie, czemu?
Violetta: No bo jesz pomidora, widocznie twój organizm domaga się bromu.
Paulina: Potasu. Violetta, i wszyscy je jedzą.
Violetta: Fakt. Ludzie są bardzo nerwowi.
Pshemko: Bartek powinien to znać na pamięć. Drugie ostrzeżenie.
Bartek: Przepraszam, strasznie przepraszam.
Pshemko: A Bartek wie, co będzie, jak dam trzecie?
Bartek: Chmurka?
Dariusz Terlecki: Violetta dzielnie dotrzymywała mi towarzystwa.
Violetta: I vis a vis.
Violetta: Na twoim wsparciu też mi zależy.
Sebastian: Tak? Prywatnym czy służbowym?
Marek (do informatyka, który w trakcie pracy gra w gry komputerowe): Piąty etap? No, ja dochodzę tylko do trzeciego.
Informatyk: Bo pod koniec trzeciego jest taki myk… mogę panu pokazać.
Józef: No przecież nie samą pracą człowiek żyje.
Ula (w myślach): Nie samą?
Adam: O! Co tam w Krainie Deszczowców?
Ula (w myślach): A może by go tak tą miskę? (…) Albo nie, szkoda pierogów na tego pieroga…
Violetta: Ja go (…) przestrzegałam, ale on ślepo wierzy Brzyduli.
Aleks: Bo nie wie, że za plecami czai się urocza Mata Hari.
Violetta: Co? Już ma nową na oku?!
Violetta (o Uli): W sumie… aż taka zła to ona nie jest… A gdyby tak ją odrzeć z tej fizyczności…?
Ania: Viola, odrzeć można z godności, z prywatności…
Violetta: O nie! Prywatnie to ona mnie nie interesuje!
Violetta: (…) przygotuj kieliszki!
Sebastian: A co to za okazja?
Violetta: Zgadnij!
Sebastian: Wygrałaś karnet na solarium?
Violetta: Nie… chociaż przydałby się!
Ula: Jakie zwierzę nogi za pas bierze?
Beatka: Jasiek!
Iza: (…) ty byś sobie nie chciała sobie czegoś wybrać? Zobacz, jakie mamy spodeneczki…
Ela: Każda będzie wyglądać jak gwiazda.
Ula: Nie, wystarczy Ula Cieplak.
Violetta: Przestań się tajniakować i wal prosto z mostu! Szczerość to jest podstawa udanego związku!
Sebastian: Naprawdę?
Violetta: Tak! I to drugie…
Sebastian: Seks?
Violetta: Nie, zaufanie!
Ula: Skąd przyjechaliście?
Rafał (burkliwie): Z hotelu.
Ula: (…) A… w-wcześniej z Elbląga, tak?
Rafał: Jak wiesz, to po co się pytasz?
Ula: Jesteście tu służbowo?
Rafał: Chcesz rozmawiać o pracy, tak?
Ula: (…) Wolisz o czymś innym?
Rafał: Nie, wolę popatrzeć.
Ula: (…) No to… się nie martw, nie będę ci stać na drodze. Też miałam przyjść z kim innym.
Rafał: Niech zgadnę, hmm… wystawił cię.
Ula: Nie, zaraz tu będzie.
Rafał: To co tu jeszcze robisz?
Ula: No właśnie się zastanawiam.
Rafał: To zastanawiaj się po cichu i najlepiej gdzie indziej.
Ula: Rafał, chcesz już iść?
Rafał: Tak.
Ula: A nie możesz troszkę poczekać?
Rafał: Na co? Po północy wyglądasz jeszcze ładniej?
Beatka: Hello, z tyloma dziewczynami się umawiasz, że się można pogubić.
Jasiek: Żebym ja cię zaraz z kimś nie umówił! Z ropuchą!
Marek: Przed miłością nie uciekniesz!
Sebastian: Ale przed Violettą tak!
Ula: A ty będziesz mieć nauczkę, żeby zawsze już mówić prawdę.>br />Jasiek: Bo kłamstwo ma krótkie nogi, nie?
Ula (w myślach): Mam nadzieję… Może moje mnie nie dogoni…
Violetta: Violetta przez „v” i dwa „t”.
Maciek: Maciek. Normalnie przez jedno „m”.
Violetta (nocowała w pracy, bo nie ma gdzie mieszkać): Hej, ho, cześć i czołem, zgadnijcie, skąd się wziąłem! (…) wpadłam już tutaj z samego rana, bo musiałam już czytać (…) materiały (…) i zdrzemnęłam chwilę…(…) ale dosłownie na pięć minut. No i nie gniewasz się…?
Marek: (…) nie gniewam się, ale byłbym wdzięczny, gdybyś wysypiała się u siebie w domu.
Violetta: No ja też.
Marek: Słucham?
Violetta: A nie, nic, tylko mówię, że muszę pójść na kawę, bo niby się człowiek zdrzemnął, a i tak pada na plask.
Violetta: Może ja też bym się pośmiała?
Domi: Może… A masz lusterko?
Violetta: A co, rozmazałam się?
Domi: Tobie żaden makijaż nie pomoże.
Aleks: Nie potrafisz odróżnić kochanki od sekretarki?!
Adam: Ale przecież to nie wyklucza jedno drugiego, a czasami wręcz przeciwnie.
Aleks: A co mnie obchodzi to, że spłonęło doszczętnie twoje mieszkanko?!
Violetta: No wiesz?! Myślałam, że wszyscy jesteśmy tutaj jak jedna wielka rodzina i powinniśmy sobie (…) pomagać.
Aleks: To pomyśl jeszcze raz.
Violetta: (…) ty mu się nawet do pięt nie umywasz!
Sebastian: Trudno, żebym mu jeszcze pięty umywał!
Violetta: Wyobraź sobie najczarniejsze dno najczarniejszego oceanu. I kogo tam widzisz?
Ula: Płaszczkę?
Violetta: Violettę Kubasińską.
Ula: Chociaż z drugiej strony – „głupi ten, co nie bierze”.
Józef: To my jesteśmy wszyscy głupi. Cała rodzina (…).
(Violetta i Ula spotkały się w łazience).
Violetta: Ale ten świat mały!
Ula: Łazienka jest mała, to fakt.
Violetta: Na tym świecie pewne są dwie rzeczy.
Ula: Śmierć i podatki.
Violetta: No to trzy.
Ula: A ta trzecia to jaka?
Violetta: Kubasińskiej się nie wystawia. Chyba że w teatrze.
Violetta: Aleks? Jak dobrze, że jesteś.
Aleks: Przepraszam cię, spieszę się.
Violetta: Na zaręczyny?
Aleks: Nie, na pogrzeb.
Violetta: (…) Ktoś umarł?!… Weź! Ale mnie przestraszyłeś! (…) A może mógłbyś mnie…
Aleks: Przepraszam, taksówka czeka.
Violetta: No właśnie! I może mogłabym się z tobą zabrać, no bo po co mam tam jechać drugą? Ekologia… te sprawy… wiesz, spaliny… eee… W końcu Matka Ziemia jest tylko jedna!
Aleks: To jedź tramwajem.
Władek: Kserowałem sobie.
Violetta: Wow!
Violetta: Słuchaj, Artur…
Adam: Ten… Adam.
Paulina: Groteska…
Violetta: Co?
Paulina: Widziałaś Brzydulę?
Violetta: Co, znowu wygrzebała jakiś łach z kartonu?
Marek: Nie wszystkie zasługi mierzy się obwodem biustu.
Sebastian: (…) A od kiedy?
Marek: Od kiedy pierwszy raz w życiu mam kompetentną asystentkę (…)?
Sebastian: I 175 wzrostu.
Marek: No domyśliłem się, że nie IQ.
Violetta: (…) mam już dość tych przypadkowych znajomości. Wieczorem książę, a rano…
Ula: Żebrak.
Violetta: No, no, a Sebastian Sebastianem.
Józef: Jesteś jak ta księżniczka.
Ula: Ta, co się ukłuła… i spała, dopóki książę jej nie obudził.
Józef: Nie, nie ta…
Ula: Nigdy bym się nie obudziła…
Józef: Ta, co ją ziarnko grochu uraziło przez siedem pierzyn.
Ula w myślach: Takie ziarnko, jaka księżniczka.
Michał: Skąd się biorą tacy ludzie jak ty?
Ula: Z Rysiowa?
Ania: Zawsze mi się wydawało, że Sebastian to nie moja bajka…
Violetta: Półka.
Krzysztof na widok Uli w kasku: Co to było…?
Aleks: Jeździec bez głowy.
Sebastian: Co się stało?
Violetta: Ruskie kakao.
Ula: On naprawdę zrywa umowę…
Violetta: A ty myślałaś, że co? Pierwszy kwietnia – Śmigus Dyngus?
Maciek: Zobaczysz, Jaśkowi też przejdzie, prędzej czy później…
Beatka: (…) raczej później.
Maciek: (…) Skąd wiesz?
Beatka: Bo zawsze się spóźnia.
Violetta: To może ci jeszcze inne sprawy załatwi, skoro jej tak dobrze idzie?
Sebastian: Jakie sprawy?
Violetta: Różne. Kwadratowe i podróżne.
Paulina: Taki test. Chcę sprawdzić, czy się nadajesz.
Violetta: Nadaję, nadaję. Przecież cały czas nadaję, gdzie jest i co robi.
Aleks: Najlepiej ubrana para w stolicy…(…)
Paulina: Wolałabym być najbardziej dobraną parą.
Violetta: A mogę sobie usiąść na chwilę? Na pewno zaraz mi się humor poprawi. Przez ciebie zawsze mi się poprawiał.
Sebastian: Dzięki tobie.
Violetta: Dzięki za co?
Ula: Mam jagodziankę, chcesz?
Violetta: A z czym?
Ula: Z jagodami.
Violetta: Nie, na słodko, jeszcze bardziej będzie mnie mdlić…
Ula: (…) Viola poszła do lekarza, bo ją głowa boli.
Iza: To ona ma głowę?
Józef Cieplak: Musimy poczekać do wiosny.
Beatka: Kiedy to będzie?
Józef: Na wiosnę.
Iza: Ula mówi o panu (…) bardzo dobre rzeczy.
Pshemko: Osoba… mówi o mnie…?
Sebastian: (…) pytałem, czy jesteś pewna, że jesteś w ciąży…
Violetta: A ty mnie wysłałeś do lekarza czy do fryzjera?
Violetta: To jest jej kolega. Pasują do siebie jak kula.
Sebastian: (…) Jak kula?
Violetta: (…) półkula i półkula.
Sebastian: Sfera… znaczy się…?
Violetta: No tak, bo przecież my jesteśmy z wyższej sfery. Nie to co Brzydula i ten jej luzer. Ula-Kula, rozumiesz?
Kinga: Nie wiedziałam, że z ciebie taki kucharz…
Jasiek: Mów mi Pascal.
Matysiak, ojciec Kingi: W moim domu ma być porządek.
Kinga: No to siedź sobie w tym porządku sam.
Ula na temat ciąży: Viola, a… ty pewna jesteś, że to Sebastian?
Violetta: No a kto? No przecież nie duch święty.
Violetta: No zajadaj. Pory to jest najlepszy afrodyzjak.
Sebastian: Podobno wielbłądzie pośladki też.
Violetta: Wielbłądy to chyba mają garby.
Paulina: Sami przyjaciele.
Aleks: Ja się dwóch nie doliczę, zwłaszcza w tym gronie.
Cezary, fotograf: Włosy możemy jeszcze wyciągnąć w Photoshopie.
Pshemko: Żebym ja ci nie wyciągnął. W szopie.
Pshemko: Niech zaszczeka! No, niech zaszczeka!
Jasiek: Sam se zaszczekaj!
Ula przypadkiem odkryła poznała prawdziwe nazwisko Pshemko.
Pshemko: Dziś osoba była (…) świadkiem wydarzenia. Prosiłbym, żeby nie powtarzała dalej tego, co usłyszała.
Ula: Za „osobę” nie mogę ręczyć. Ale za Ulę – to już bardziej.
Pshemko: Będę wdzięczny, jeśli to nie wypłynie nigdzie.
Wszedł Marek.
Marek: Pshemko!
Pshemko: O, Marek! Właśnie przyniosłem wytyczne na pokaz. Osoba… Pani Urszula ci przekaże.
Aleks: Chcę mieć szczegółowy budżet tej premiery.
Adam: (śmiech) (…) skąd ja ci to wezmę…?
Aleks: Nie wiem. Zagadaj z Brzydulą.
Adam: (…) ja przecież jestem u niej spalony…
Aleks: No to się odrodź! Jak feniks z popiołów.
Izabela: Lepiej?
Pshemko: (…) Lepiej to by było, gdyby ta osoba zeszła mi z oczu!
Julia: Marek, rozmawiałam z Aleksem.
Marek: No to współczuję.
Recepcjonistka: Dzwoni do pani pani Cieplak.
Violetta: Jak to zawsze! Nie w tym kościele!
Violetta: Ja myślałam, że to będzie malowany sukces.
Ula: Pisany. Patykiem po wodzie.
Ula: Mam nadzieję, że to tylko deja vu.
Violetta: Co, mam coś z twarzą?
Violetta: Ludzie, którzy nie umyją sobie rąk, którzy zawsze rzucą ostatnią deskę ratunku.
Ula: Ja ci chyba kiedyś rzucę… „Wielką Księgę Przysłów”.
Adam: Przecież to już nie będzie Febo&Dobrzański.
Aleks: Będzie – Febo, bez Dobrzański.
Marek: (…) szczerze mówiłaś o…?
Ula: Ja zawsze mówię szczerze.
Violetta: A o co chodzi z tym szczerzeniem?
Sebastian: (…) nie jesteś w pozycji, żeby tutaj cokolwiek negocjować.
Violetta: Z tobą to już na pewno nie jestem w żadnej pozycji.
Aleks: Nie no… to jest niepojęte… Wpuszczasz ślepego z kulawym na pole, jest szansa jedna na tysiąc, że przejdą, a zanim się obejrzysz, to już są po drugiej stronie zadowoleni.
Adam: Chyba ślepą z kulawym…
Aleks: Co?
Adam: (…) Brzydula przecież jak denka od butelek te pingle ma…
Aleks: (…) ty się lepiej zastanów, skąd kulawy ma pieniądze, bo przecież Brzydula nie dała.(…) jeżeli nie zrobił tego nikt przy zdrowych zmysłach, to znaczy (…), że zrobił to ktoś, kto go kocha.
Ula: A ona nikogo bliskiego nie ma. Jest sama.
Józef: Jak to nie ma? No przecież ma najbliższą przyjaciółkę i całą jej rodzinę!
Violetta: Jestem głodna jak lew.
Lew Korzyński: To tak jak ja. A ja dumał – po polsku mówi „głodny jak wilk”.
Violetta: No tak, ale (…) to zależy od stopnia zagłodzenia.
Lew Korzyński: Znaje pani Tołstoja?
Violetta: Nie osobiście.
Violetta: Dzwoni, ale nie w tym porcie.
Sebastian: Chyba w kościele.
Violetta: W kościele to już na pewno nie.
Marek: Ula mnie pocałowała.(…)
Sebastian: Jak to, wpiła się w ciebie z całym tym odrutowaniem…?!
Adam: To jak?
Violetta: Na wspak!
Violetta: Zobaczysz, jeszcze zajdziesz w tę ciążę. Z bliźniakami.
Iza: Super. Wolałabym z mężem.
Beatka: Umówiłaś się z Kingą?
Ula: Nie, czemu z Kingą?
Beatka: Bo jak Jasiek przymierza wszystko po kolei, to później zawsze spotyka się z Kingą.
Ula: (…) pomiędzy tobą a Pshemko jest subtelna różnica.
Violetta: Tak, bo kiedy rozdawali wzrost, on stał w kolejce…
Ula: Po talent! I właśnie dlatego ciebie można zastąpić, a jego nie!
Violetta o Pshemko: (…) niby dlaczego wszyscy mają go słuchać?
Aleks: Bo jest genialny?
Pshemko: Jestem artystą średniego wzrostu, średniego!
Paulina: Wielkiego formatu!
Aleks: Wszyscy teraz odnotowują spadek (…), jest kryzys! Firmy mają pozamrażane budżety.(…) nie oglądasz telewizji?
Adam: No… mecze…
Robson: Jak było?
Magda: Gdzie?
Robson: W Afryce.
Magda: Gorąco.
Violetta: Jak to? (…) Że mam uklęknąć?
Pshemko: Ja nie wiem, to osoba coś proponuje.
Violetta: No przed kim, jak przed kim… Przed mistrzem to wielki zaszczyt.
Ula: (…) nie wszystkie drzewa są takie same.
Marek: Co? Ula, jaśniej!
Ula: Ja – brzoza.
Marek: Ja grab. Jak mnie słyszysz?
Ula: No właśnie. Ja – brzoza, ty – grab. Widziałeś kiedyś (…) „grab”?
Marek: A nie wiem, nie pamiętam.
Ula: Jest piękne…
Marek: No to poszukam w Internecie.
Ula: A dwa graby… to już naprawdę coś.
Marek: Ula, mnie się wydaje, że najpiękniejsze są lasy mieszane. Graby, brzozy… razem obok siebie, no.
Ula: Graby rosną bardzo blisko siebie. Ciężko je rozdzielić.
Marek: Jak się czegoś bardzo chce, to…(…)
Ula: Zostawiłbyś graba dla brzozy…?!
Ela: Nie buduje się przyszłości na…
Ala: Na nagłym olśnieniu.
Władek, ochroniarz (do Pshemko, który niesie swój portret): To ja pana powieszę.
Pshemko: Sam się powieszę.
Ula o przezroczystej bieliźnie: Po co w ogóle zakładać coś takiego…?
Ekspedientka: Najczęściej po to, żeby to za chwilę zdjąć.
Violetta: No wiesz… Ja i Borubar.
Ula: Viola… Przecież mówiłaś, że on ma żonę… I dzieci…
Violetta: Ale co mam zrobić? Serce nie sługa. On za mną szaleje, a żony nie kocha, to co? Ma już być nieszczęśliwy do końca życia? Wszyscy będziemy wtedy nieszczęśliwi.(…) czasami jest lepiej, jak się ludzie rozstają. Wierz mi.
Ula: (w myślach) Lepiej, ale i tak zawsze ktoś będzie nieszczęśliwy.
Lew: Ja to wytłumaczę, że coś ci wypadło.
Violetta: Chyba górna jedynka.
Bartek Dąbrowski: To mówisz, że Uleńka robi karierę.
Rysiek: Przynajmniej nie straszy w okolicy.
Rysiek: Jak ona ci da kasę, to ja jestem baletnica.
Bartek Dąbrowski: To szykuj się, Rysiu, wielka kariera przed tobą.
Violetta: Co jak co, ale kłócić to ty się potrafisz.
Sebastian: No i vis a vis.
Violetta: Chyba vice versa…
Maciek: Kto nie ryzykuje…
Adam: … ten nie smaruje.
Ula: A widziałaś już (…) „Don Juana de Marco”?
Violetta: Nie. A co, był umówiony?
Violetta: Marek, ty musisz coś z tym zrobić, przecież on się będzie na mnie mścił!
Marek: Spokojnie, Violetta. Weź kilka dni wolnego – odpoczniesz w domu, tak? A jak się wszystko uspokoi, to wrócisz do pracy…
Violetta: A jak mnie dopadnie w domu? Albo ci jego… ci… Ziomale…(…) z tej Kałamarnicy! Przyjadą z włoskiej ziemi do Polski i zrobią ze mnie spaghetti…(…)
Marek: O czym ty mówisz w ogóle? Z jakiej Kałamarnicy?
Sebastian: Z włoskiej mafii.
Violetta: O właśnie. Z tej… Camforry, czy jak tam…
Ula: Dziwisz się? W końcu to jest jej brat.
Violetta: Dobrze, że nie ojciec… chrzestny.
Marek: Wszyscy siedzimy na tej minie.
Sebastian o Uli: Ale (…) tylko ona potrafi ją rozbroić.
Alicja (do ciężarnej Izy): Dzidziusia pilnuj, co?
Iza: Pilnuję cały czas, ciągle z nim chodzę.
Źródło: odcinek 160.
Ewa
7 lis 2009 o godz. 18:07
Julia Kaminska jest pozbawiona gustu, spojrzcie na jej buty. Co wiecej, nawet biorac pod uwage ze bardzo lubie ten serial stwierdzam ze niestety jest bardzo slaba aktorka. Kompletnie jej nie wyszla rola ‘pieknej kobiety’, ciagly glos gardlowy, sztuczne miny. Filip Bobek gra o wiele lepiej nie mowiac juz o pozostalych aktorach.
Po czesci moja niechec do niej jest wbogaconajest tym iz wyglosila ze nie ma problemow z nagoscia i moze wystapi z rozbieranej gazecie- jak dla mnie psuje to jej wizerunek normalnej dziewczyny ktora nagle znalazla sie w wielkim swiecie ktory u niej wczesniej cenilam.
KlaraV
7 lis 2009 o godz. 18:07
sandrax – od czasu do czasu trzeba światu pokazać, że coś się robi, a nie tylko do kompa uśmiecha
sandrax
7 lis 2009 o godz. 18:08
KlaraV ja jej nie zachęcam

aniusia – eh.. nie pytaj. dzis przez to ze moja kochana mama kazala mi umyc na dworze okno itp. jest gorzej :/
KlaraV
7 lis 2009 o godz. 18:09
Małgoś – gdziekolwiek jesteś weź proszę te wszystkie kliny do kupy – bo bym chciała tak od początku do końca poczytać – Plissssss
Anonim
7 lis 2009 o godz. 18:11
Ula: (…) gdzie jest dział finansowy, bo mi się wydaje, ale nie jestem pewna…
Aleks Febo: Na parterze.
Ula: Na parterze?
Aleks: Jest taka duża tablica z informacją.
sandrax
7 lis 2009 o godz. 18:11
KlaraV hihihi, wiesz czmu zrobiłam te porządki? żeby nie było ż ja nic nie robię
Widzę, że myślimy jednomyślnie
KlaraV
7 lis 2009 o godz. 18:13
martham o niebieskiej muszce Piotra (przypomninam drobię pod poprzednim postem), a moje pierwsze skojarzenie – muchy, które mają taki błyszczący, niebieskawy korpusik lubią siedzieć – tam tara tam – na kupie