Lesna ile takich Dąbrowskich chodzi po świecie.
Zero kompleksów , intelekt….. hmmmm… średni, a mniemanie o sobie…ho ho ho.
Pokropkowałam prawie jak ŻAK (prawie robi różnicę, wiem).
Lesna ziewałam. Pożarłam literkę.
Na mokro of course.
Znaczy się, że zaczynasz ksero w ciepłej wodzie, a kończysz w zimnej ze skórą praczki i szczękającymi zębami.
Zaliczyłam skanowanie. Ale faza. Głowa leci w dół a Ty w ostatniej chwili oczy otwierasz hamulec włączasz.
Pierwszy raz mi się zdarzyło. Chyba czas na myjnię się udać.
Będę zaglądać po każdym etapie.
A się zastanawiałam jakie to “na moro” było. Ale skoro na mokro to już wszystko jasne
z jajem ten Google chrome jednym słowem
lawal chwilę to potrwa, bo dzisiaj akurat czystki robiłam na poczcie i z wysłanych sporo wywaliłam, akurat to czego nie trzeba było ale miejsca już brakować zaczynało
Lucy,
idealnie wstrzelone
ale przez Ciebie, jak lirycznie, metaforycznie ujęte -
u mnie – kawa na ławę z brutalnymi szczegółami
- twoje skanowanie, u mnie powszechnie odświeżaniem jest zwane..
A ja mnie dziś jeszcze dwie refleksje na myśl przyszły:
1.
nie pamiętam, w którym to był dokładnie odcinku,
ula do zmiętepolo zadzwoniła,
umówić się chciała
(potem do tego samego klubu, co marek, trafiła)
zaproponowała godzinę 18
nie uderzyło Was, że zmiętepolo się skrzywił?
mnie bardzo to zadziwiło…
dziewczyna, z którą kontaktu tak wyczekuję,
dzwoni sama, na wyjście do klubu się umawia,
a tam żadnego yes, yes
żadnego tańca radości?
nawet oczu z przyjemności przymknięcia?
tylko grymas na twarzy,
bo odwołać zaplanowane z kumplem (!) spotkanie
przełożyć trzeba…
dziwne, dziwne to było
dobrze, że chociaż od komentarza do Uli się powstrzymał…
a ja już zaczęłam o zielonych plamach na twarzy myśleć… podejrzewałam nawet zdrowe pożywienie typu surówka
na mokro nie dam rady, bo nie mam wanny… klasycznie tez mi się nie zdarzyło jeszcze… za to mam chorobę lokomocyjną … minutę po wsadzeniu d do pojazdu jestem śpiąca… strasznie to przeszkadza, zwłaszcza gdy prowadzę ów pojazd…
lawal… ja go przy tej scenie zaczęłam podejrzewać o pociąg do płci tożsamej łatwe wytłumaczenie rozkładu pożycia małżeńskiego ale ponieważ serial aż tak dramatycznych wątków nie przewiduje, a po chłopaku i tak jadą pozostawiłam tę myśl w głowie… nie na długo jak się okazało
refleksja tęskna i pozytywna:
pamiętacie marka – hydrualika (czy jakoś tak przez Betti mianowanego)
dokładnie – scena po potopu powstrzymaniu…
(dykcję ćwiczymy, kobiety! )
tak ciepło, rodzinnie,
marek na kolana betusię wziął
przy jednym stole siedzieli, żartowali,
jak domownicy…
jedna ze scen, przy której moje serce zadrgało…
pomyślałam, że chciałabym jeszcze coś takiego zobaczyć
i znów przeżyć roztkliwieniem…
Etap Pierwszy. Zęby wyszorowane.
kasik mnie się w samochodzie raz coś takiego zdarzyło. To było w lecie. Wysyłałaś mnie po nocce do łózka, nawet za pomocą smsów, bo rano internet padł. Ja stwierdziłam, że twardziel jestem to nic się nie stanie. Przymknęłam na moment oczy na rondzie. Ułamek sekundy, ale tak się przeraziłam, że do domu prawie bez mrugania dojechałam.
Monia:) przy nauce też było tylko, że Lucynka od dawna nocek nad książkami naukowymi nie zarywa to i zapomniała.
Idę drugi etap wdrażać.
Nie wyrobię sie przed magiczną czwartą.
Porannice też raczej szybko się w niedziele nie zjawią.
O której te nasze zlociary maja się spotkać? Wiadomo coś?
kasik widziałaś ostateczną wersję kartki?
Mi się w samochodzie zdarza głównie na urlopach. Dziwne nie?
Zazwczaj fakt, że prowadzę działa lepiej od kawy i red bulla razem wziętych. Ale na wakacjach chyba inny tryb się włącza i dlatego. Na szczęście zmiennik był i można było jechac dalej. A jak nie, to na stację nabliższą i kimonko w aucie
lawal
Marek- hydraulik to było coś, jedna chyba z lepszych scen, miałam nadzieję, że jeszcze coś takiego nam zafundują, ale chyba się nie zanosi
Chyba muszę tą minę pana P jeszcze raz zobaczyć, takie skojarzenia mnie ominęły..
Lesna.. ja już Ci wspominałam, jak mi Ciebie brakowało.. kiedy Ty tu do nas na nocki nie zaglądałaś..?
Jak się Ciebie czyta to banan na twarz wskakuje..
Mi się w samochodzie raz zdarzyło.. jak jechałam zakopianką.. tak mi główka poleciała.. 6 rano było.. całą noc nie spałam.. tyle że tata prowadził.. ja prawko miałam pół roku.. jak się jasno zrobiło to się zamieniliśmy.. jak się skapnęłam, że mi główka leci.. przestraszyłam się.. i potem w ogóle już śpiąca nie byłam.. a oczy jak 5zł..
Lesna, przepraszam,
teraz doczytałam o surówkach zielonych w Twojej wyobraźni…
to takie w Twoim klimacie by było
a zasnęła któraś z Was w talerzu?
bo ja co prawda buzi żadną potrawą nie splamiłam,
ale zdarzyło mi się po tygodniowym wyjeździe ze znajomymi
(wiadomo jak jest )
u Mami w gościach na obiedzie
z łyżką pomidorowej w buzi zasnąć
dla mnie w pojeździe – najgorsze ksero pozornie kontrolowane (jeszcze jedna odmiana mi się przypomniała )
był czas, że setkami kilometry robiłam
i zdarzało mi się w trasie,
że dopiero po jakimś czasie się orientowałam,
że przejechałam spory kawałek
i nie wiem co po drodze mijałam…
gdyby mi coś w takim momencie na drogę wlazło…
strach się bać… :-/
Lucy chyba tak, to ta z krówką była, nie? O kolorach widziałam była dyskusja, ale którego fragmentu kartki to dotyczyło to juz nie wiem. Ciekawe, którą wersję wręczać będą?
lawal skądś to znam i już parę razy miałam tak, że po przejechaniu świateł zdawałam sobie sprawę, że nie pamiętałam jakie światło było i możliwe bardzo, że w ogóle go nie widziałam. Do teraz nie wiem czy autopilot się włączył czy po prostu dużo szczęścia miałam.
Na mnie niestety świadmość kserowania w czasie jazd nie wpywa już trzeźwiąco, jedyna rada – przestać prowadzić.
Chyba nie powinnam tego pisać, strach na drogę wyeżdżać trochę, po takich rewelacjach. ALe na razie urlopu w planach nie ma, a do pracy mam blisko, to mi nie grozi.
lawal na fali wspomnień, a ja mam przemyślenie aktualne… może była o tym już mowa… jak Paula rozmawia z Alexem i mówi “a Cieplak… no cóż.. nie można było się zbyt wiele spodziewać”… zaskakujące jest to, że ona wierzy w swoje słowa… Cieplak się nie uda nie dlatego, że brużdżą z Aleksem jak mogą, tylko dlatego, że “takiej” osobie nie może się udać… człowiek z plebsu przecież nie jest w stanie dobrze zarządzać firmą…
Paula stricto sensu nie jest zła… ona po prostu widzi świat na swój sposób… dzieli go na ludzi i podludzi… rzeczy stosowne i nie… dlatego ja dla niej nie widzę za bardzo ratunku… może zrobi coś dobrego, ale raczej nie ma szans na zmianę… może kilka lat życia w ubóstwie by ją nawróciło, a na to chyba już nie ma czasu…
Ja to sobie zdaję z tego sprawę, że jeżdżę na pamięć.. nie raz jak do domu wracam.. nagle pod domem jestem.. i nie pamiętam w cale drogi.. a z tymi światłami, to też nie raz nie pamiętam jakie było.. na jakim przejechałam.. czy w ogóle spojrzałam..
Coś źle poprzednio napisałam.. film 120 min.. mi zostało 70..
a mnie się fajki skończyły a co do jeżdżenia “na lunatyka” też raz przeżyłam… rzeczywiście strach kasiku… przecież nie jesteśmy jakimiś wyjątkami… stada “śpiących” na naszych drogach, a my nadal żyjemy… cud to…
kasik ostateczna wersja się wykluła nad ranem. Mniej nekrologowa. nexus nie wysyłała?
Lesna miałam właśnie powiedzieć, że brakowało Ciebie na nockach i Monia:) mnie wyręczyła.
Po doczytaniu kto jak za kierownicą wypada się cieszyć, że mieszkamy dość daleko od siebie i o wpadnięciu jednej na drugą na drodze nie ma mowy. teraz jak będę za kierownica to pomyślę o jeszcze jednej kategorii potencjalnych drogowych rozbójników – nocnych zmorach.
Drugi etap zmywanie za mną. Niestety trzeci i ostatni to konserwacja , już nie wrócę.
Życzę Wam moje kochane zmorzęta dobrego snu w cieplusim łóżeczku (broń Boże ksero) oraz rozkosznie leniwego poranka.
lawal
Lesna
kasik
Monia:)
Czas szybko pędzi w dobrym towarzystwie, więc znikam, żeby nie przedłużać. Pa.
Witam wszystkich serdecznie, jestem właśnie na dworcu w Krakowie. Przyjechałam z Wrocławia, zdjęcia Donka super. Pzodrawiam wszystkich serdecznie. Udanej dysksuji i dobrej nocki.
odpocznij sobie,
z całego serca życzę,
choć trzeźwo (o ile to możliwe) i, broń Boże, nie złośliwie, zauważę
na własnych doświadczeniach bazując,
że pewnie to niewiele da,
po dzisiejszych wykopkach jutro skutki odczuwać zapewne też będziesz…
aż się zawstydziłam… mnie z wami dobrze jest… niestety… zmorzenie to jest praca na pełny etat, a dwa etaty ciężko uciągnąć
lawal ja już kiedyś pisałam, że nawet chamstwo lepsze niż pogarda dla drugiego człowieka… niestety… istoty przekonane o własnej wyższości zazwyczaj ktoś hoduje od małego… druga kategoria to Ci którym “palma uderza do głowy” od nadmiaru kasy, władzy lub sławy…
dobrego ranka Lucy… niech Ci sarko wygodne będzie, a o poranku niech nikt się pożywienia nie domaga
Oj to sobie poczekasz o tej godzinie to pewnie wszystko zamknięte.
lawal dżasne, ale to w okolicach 5, jak już to hołd pełną gębą
Lesna masz rację, zmorzenie z pracą ciężko pogodzić, ale chyba jeszcze trudniej tego pierwszego sobie odmawiać. Cała sztuka, żeby kompromis znaleźć, łatwo nie jest, przyznaję.
lawal zmarzłam przyznam szczerze, bo nie wiedziałąm że dworzec jest otwartry. Lesna jakoś się trzymam, menel się do mnie dobrał , mówiu że chodzę do szkoły , a ja już dawno że szkoły wyszłam.
Uwielbiamy seriale tak jak Ty. Mamy to szczęście, że możemy odwiedzać plany i rozmawiać z bohaterami filmów.
Tutaj chcemy się tym szczęściem podzielić z Tobą. :)
Lucyna
8 lis 2009 o godz. 03:30
Lesna ile takich Dąbrowskich chodzi po świecie.
Zero kompleksów , intelekt….. hmmmm… średni, a mniemanie o sobie…ho ho ho.
Pokropkowałam prawie jak ŻAK (prawie robi różnicę, wiem).
lawal
8 lis 2009 o godz. 03:32
Lesna,
to na myjni w wannie,
zazwyczaj do zmarznięcia…
kasik, czekać będę
Lucyna
8 lis 2009 o godz. 03:32
Lesna ziewałam. Pożarłam literkę.
Na mokro of course.
Znaczy się, że zaczynasz ksero w ciepłej wodzie, a kończysz w zimnej ze skórą praczki i szczękającymi zębami.
Lucyna
8 lis 2009 o godz. 03:33
lawal telepatia.
Lucyna
8 lis 2009 o godz. 03:40
Zaliczyłam skanowanie. Ale faza. Głowa leci w dół a Ty w ostatniej chwili oczy otwierasz hamulec włączasz.
Pierwszy raz mi się zdarzyło. Chyba czas na myjnię się udać.
Będę zaglądać po każdym etapie.
kasik
8 lis 2009 o godz. 03:41
A się zastanawiałam jakie to “na moro” było. Ale skoro na mokro to już wszystko jasne
z jajem ten Google chrome jednym słowem
lawal chwilę to potrwa, bo dzisiaj akurat czystki robiłam na poczcie i z wysłanych sporo wywaliłam, akurat to czego nie trzeba było
ale miejsca już brakować zaczynało
lawal
8 lis 2009 o godz. 03:43
Lucy,
idealnie wstrzelone
ale przez Ciebie, jak lirycznie, metaforycznie ujęte -
u mnie – kawa na ławę z brutalnymi szczegółami
- twoje skanowanie, u mnie powszechnie odświeżaniem jest zwane..
A ja mnie dziś jeszcze dwie refleksje na myśl przyszły:
1.
nie pamiętam, w którym to był dokładnie odcinku,
ula do zmiętepolo zadzwoniła,
umówić się chciała
(potem do tego samego klubu, co marek, trafiła)
zaproponowała godzinę 18
nie uderzyło Was, że zmiętepolo się skrzywił?
mnie bardzo to zadziwiło…
dziewczyna, z którą kontaktu tak wyczekuję,
dzwoni sama, na wyjście do klubu się umawia,
a tam żadnego yes, yes
żadnego tańca radości?
nawet oczu z przyjemności przymknięcia?
tylko grymas na twarzy,
bo odwołać zaplanowane z kumplem (!) spotkanie
przełożyć trzeba…
dziwne, dziwne to było
dobrze, że chociaż od komentarza do Uli się powstrzymał…
Lesna (prawdziwe haute couture w świecie prêt-à-porter)
8 lis 2009 o godz. 03:43
a ja już zaczęłam o zielonych plamach na twarzy myśleć… podejrzewałam nawet zdrowe pożywienie typu surówka
na mokro nie dam rady, bo nie mam wanny… klasycznie tez mi się nie zdarzyło jeszcze… za to mam chorobę lokomocyjną … minutę po wsadzeniu d do pojazdu jestem śpiąca… strasznie to przeszkadza, zwłaszcza gdy prowadzę ów pojazd…
Monia :)
8 lis 2009 o godz. 03:44
Dobrze, że ja się w wannie nie kąpię.. bo pod prysznicem to raczej ciężko kserować..
A to co Cię przed chwilą Lucy spotkało.. to mnie często przy nauce spotyka
kasik
8 lis 2009 o godz. 03:44
Lucy a ile tych etapów?
Mi się zdarzało, na blogu co prawda rzadko, ale gorsza wersja (w samochodzie) co najmniej kilka razy. Nie polecam.
kasik
8 lis 2009 o godz. 03:47
Mi mokre też raczej nie grozi, bo pysznic, aczkolwiek parę razy były blisko
to by były dwa w jednym mokre i na stojąco
Lesna (prawdziwe haute couture w świecie prêt-à-porter)
8 lis 2009 o godz. 03:48
lawal… ja go przy tej scenie zaczęłam podejrzewać o pociąg do płci tożsamej
łatwe wytłumaczenie rozkładu pożycia małżeńskiego
ale ponieważ serial aż tak dramatycznych wątków nie przewiduje, a po chłopaku i tak jadą pozostawiłam tę myśl w głowie… nie na długo jak się okazało
a gdzie refleksja namber tu?
lawal
8 lis 2009 o godz. 03:52
2. jedzie – się pisała
refleksja tęskna i pozytywna:
)
pamiętacie marka – hydrualika (czy jakoś tak przez Betti mianowanego)
dokładnie – scena po potopu powstrzymaniu…
(dykcję ćwiczymy, kobiety!
tak ciepło, rodzinnie,
marek na kolana betusię wziął
przy jednym stole siedzieli, żartowali,
jak domownicy…
jedna ze scen, przy której moje serce zadrgało…
pomyślałam, że chciałabym jeszcze coś takiego zobaczyć
i znów przeżyć roztkliwieniem…
Lucyna
8 lis 2009 o godz. 03:53
Etap Pierwszy. Zęby wyszorowane.
kasik mnie się w samochodzie raz coś takiego zdarzyło. To było w lecie. Wysyłałaś mnie po nocce do łózka, nawet za pomocą smsów, bo rano internet padł. Ja stwierdziłam, że twardziel jestem to nic się nie stanie. Przymknęłam na moment oczy na rondzie. Ułamek sekundy, ale tak się przeraziłam, że do domu prawie bez mrugania dojechałam.
Monia:) przy nauce też było tylko, że Lucynka od dawna nocek nad książkami naukowymi nie zarywa to i zapomniała.
Idę drugi etap wdrażać.
Lucyna
8 lis 2009 o godz. 03:54
lawal i jak po roztkliwieniu nad Beatką na Maruśkowych kolanach mam iść zmywać prozaiczny brud codzienny?
Lucyna
8 lis 2009 o godz. 03:56
Nie wyrobię sie przed magiczną czwartą.
Porannice też raczej szybko się w niedziele nie zjawią.
O której te nasze zlociary maja się spotkać? Wiadomo coś?
kasik widziałaś ostateczną wersję kartki?
Kamiya
8 lis 2009 o godz. 03:59
wyłaniam się z tła mego nieszczęsnego, by Wam dobrej nocy i kolorowych snów życzyć…
tęskni mi się…:(
Padłam, zaraz nie powstanę więc branoc:*
kasik
8 lis 2009 o godz. 04:01
Mi się w samochodzie zdarza głównie na urlopach. Dziwne nie?
Zazwczaj fakt, że prowadzę działa lepiej od kawy i red bulla razem wziętych. Ale na wakacjach chyba inny tryb się włącza i dlatego. Na szczęście zmiennik był i można było jechac dalej. A jak nie, to na stację nabliższą i kimonko w aucie
lawal
Marek- hydraulik to było coś, jedna chyba z lepszych scen, miałam nadzieję, że jeszcze coś takiego nam zafundują, ale chyba się nie zanosi
Chyba muszę tą minę pana P jeszcze raz zobaczyć, takie skojarzenia mnie ominęły..
Lesna (prawdziwe haute couture w świecie prêt-à-porter)
8 lis 2009 o godz. 04:01
no i Pan Józef go wtedy docenił, że “krzepę ma”
zresztą co się dziwić… jak on w squasha co rano zamierza grać… ja bym chyba tego nie przeżyła
Monia :)
8 lis 2009 o godz. 04:02
Lesna.. ja już Ci wspominałam, jak mi Ciebie brakowało.. kiedy Ty tu do nas na nocki nie zaglądałaś..?
Jak się Ciebie czyta to banan na twarz wskakuje..
Mi się w samochodzie raz zdarzyło.. jak jechałam zakopianką.. tak mi główka poleciała.. 6 rano było.. całą noc nie spałam.. tyle że tata prowadził.. ja prawko miałam pół roku.. jak się jasno zrobiło to się zamieniliśmy.. jak się skapnęłam, że mi główka leci.. przestraszyłam się.. i potem w ogóle już śpiąca nie byłam.. a oczy jak 5zł..
lawal
8 lis 2009 o godz. 04:03
Lesna, przepraszam,
teraz doczytałam o surówkach zielonych w Twojej wyobraźni…
to takie w Twoim klimacie by było
a zasnęła któraś z Was w talerzu?
bo ja co prawda buzi żadną potrawą nie splamiłam,
)
ale zdarzyło mi się po tygodniowym wyjeździe ze znajomymi
(wiadomo jak jest
u Mami w gościach na obiedzie
z łyżką pomidorowej w buzi zasnąć
dla mnie w pojeździe – najgorsze ksero pozornie kontrolowane (jeszcze jedna odmiana mi się przypomniała
)
był czas, że setkami kilometry robiłam
i zdarzało mi się w trasie,
że dopiero po jakimś czasie się orientowałam,
że przejechałam spory kawałek
i nie wiem co po drodze mijałam…
gdyby mi coś w takim momencie na drogę wlazło…
strach się bać… :-/
kasik
8 lis 2009 o godz. 04:03
Lucy chyba tak, to ta z krówką była, nie? O kolorach widziałam była dyskusja, ale którego fragmentu kartki to dotyczyło to juz nie wiem. Ciekawe, którą wersję wręczać będą?
Monia :)
8 lis 2009 o godz. 04:06
Lucy.. coś mi świta, że 12:45? zlociary się spotykają.. Ale nie wiem czy to mi się nie śniło..
To już 4? Przecież niedawno 1 była
A mi zostało 120 minut filmu.. to se chyba w całości go nie obejrzę..
Kamiya.. dobranocki ślę
lawal
8 lis 2009 o godz. 04:06
Marek- hydraulik
najbardziej ciepły, kochany, swojski chłopak…nawet bez polo.
lawal
8 lis 2009 o godz. 04:10
kasik, dotarło
jak się wyludni – dokładnie przeglądnę..
bardzo, bardzo dziękuję!
Kamiya,
i ja za Tobą
cmok na dobranoc wysyłam!
kasik
8 lis 2009 o godz. 04:12
lawal skądś to znam i już parę razy miałam tak, że po przejechaniu świateł zdawałam sobie sprawę, że nie pamiętałam jakie światło było i możliwe bardzo, że w ogóle go nie widziałam. Do teraz nie wiem czy autopilot się włączył czy po prostu dużo szczęścia miałam.
Na mnie niestety świadmość kserowania w czasie jazd nie wpywa już trzeźwiąco, jedyna rada – przestać prowadzić.
Chyba nie powinnam tego pisać, strach na drogę wyeżdżać trochę, po takich rewelacjach. ALe na razie urlopu w planach nie ma, a do pracy mam blisko, to mi nie grozi.
Lesna (prawdziwe haute couture w świecie prêt-à-porter)
8 lis 2009 o godz. 04:13
lawal na fali wspomnień, a ja mam przemyślenie aktualne… może była o tym już mowa… jak Paula rozmawia z Alexem i mówi “a Cieplak… no cóż.. nie można było się zbyt wiele spodziewać”… zaskakujące jest to, że ona wierzy w swoje słowa… Cieplak się nie uda nie dlatego, że brużdżą z Aleksem jak mogą, tylko dlatego, że “takiej” osobie nie może się udać… człowiek z plebsu przecież nie jest w stanie dobrze zarządzać firmą…
Paula stricto sensu nie jest zła… ona po prostu widzi świat na swój sposób… dzieli go na ludzi i podludzi… rzeczy stosowne i nie… dlatego ja dla niej nie widzę za bardzo ratunku… może zrobi coś dobrego, ale raczej nie ma szans na zmianę… może kilka lat życia w ubóstwie by ją nawróciło, a na to chyba już nie ma czasu…
kasik
8 lis 2009 o godz. 04:14
lawal to dopiero początek
Kami
dobrej nocki i wyśpij się wreszcie połówko ma, bo tęskno bez Ciebie :***
Monia :)
8 lis 2009 o godz. 04:18
Ja to sobie zdaję z tego sprawę, że jeżdżę na pamięć.. nie raz jak do domu wracam.. nagle pod domem jestem.. i nie pamiętam w cale drogi.. a z tymi światłami, to też nie raz nie pamiętam jakie było.. na jakim przejechałam.. czy w ogóle spojrzałam..
Coś źle poprzednio napisałam.. film 120 min.. mi zostało 70..
Lesna (prawdziwe haute couture w świecie prêt-à-porter)
8 lis 2009 o godz. 04:21
a mnie się fajki skończyły
a co do jeżdżenia “na lunatyka” też raz przeżyłam… rzeczywiście strach kasiku… przecież nie jesteśmy jakimiś wyjątkami… stada “śpiących” na naszych drogach, a my nadal żyjemy… cud to…
Lucyna
8 lis 2009 o godz. 04:23
Kamiya dobrej nocy i dużo zdrowia do wiedzy.
kasik ostateczna wersja się wykluła nad ranem. Mniej nekrologowa. nexus nie wysyłała?
Lesna miałam właśnie powiedzieć, że brakowało Ciebie na nockach i Monia:) mnie wyręczyła.
Po doczytaniu kto jak za kierownicą wypada się cieszyć, że mieszkamy dość daleko od siebie i o wpadnięciu jednej na drugą na drodze nie ma mowy. teraz jak będę za kierownica to pomyślę o jeszcze jednej kategorii potencjalnych drogowych rozbójników – nocnych zmorach.
Drugi etap zmywanie za mną. Niestety trzeci i ostatni to konserwacja , już nie wrócę.
Życzę Wam moje kochane zmorzęta dobrego snu w cieplusim łóżeczku (broń Boże ksero) oraz rozkosznie leniwego poranka.
lawal
Lesna
kasik
Monia:)
Czas szybko pędzi w dobrym towarzystwie, więc znikam, żeby nie przedłużać. Pa.
lawal
8 lis 2009 o godz. 04:25
Lesna,
jednym zdaniem zachowanie Pauli można zrozumieć i wytłumaczyć,
ale nie usprawiedliwić…
ania 26
8 lis 2009 o godz. 04:25
Witam wszystkich serdecznie, jestem właśnie na dworcu w Krakowie. Przyjechałam z Wrocławia, zdjęcia Donka super. Pzodrawiam wszystkich serdecznie. Udanej dysksuji i dobrej nocki.
kasik
8 lis 2009 o godz. 04:29
Coś drugi etap Lucy się wydłuża
Monia jazda na pamięć to już w ogóle. Ale można jechać na pamięć i uważać na drogę. Gorzej jak tej drugej czynności brak.
Niedługo pora kicania ŻAKa, ciekawe czy jak jej nie ma tutaj, też kica?
lawal
8 lis 2009 o godz. 04:30
Lucyna
znów sobie paszła won nie mówisz?
odpocznij sobie,
z całego serca życzę,
choć trzeźwo (o ile to możliwe) i, broń Boże, nie złośliwie, zauważę
na własnych doświadczeniach bazując,
że pewnie to niewiele da,
po dzisiejszych wykopkach jutro skutki odczuwać zapewne też będziesz…
kasik
8 lis 2009 o godz. 04:34
Co do Pauli to się zgadzam.
Lucy
śpij dobrze :****
a juz myślałam, że Cię myjnia pochłoneła
te Twoje życzenia takie przyjemne, odwdzięczam sie tym samym
ania26 aleś sobie porę znalazła
innych pociągów nie ma z Wrocka do Krakowa?
Trzymaj się i pozdrów wszystkie zlociary
lawal
8 lis 2009 o godz. 04:35
ania26

godnie nas reprezentujcie
i dużo wrażeń i szczegółów przywieźcie na bloga…
kasik,
,
Żona kicanie to już ma w naturze zakorzenione
z nami czy bez nas, na pewno kicać będzie
lub chociaż zamierzać…
Lesna (prawdziwe haute couture w świecie prêt-à-porter)
8 lis 2009 o godz. 04:35
aż się zawstydziłam… mnie z wami dobrze jest… niestety… zmorzenie to jest praca na pełny etat, a dwa etaty ciężko uciągnąć
lawal ja już kiedyś pisałam, że nawet chamstwo lepsze niż pogarda dla drugiego człowieka… niestety… istoty przekonane o własnej wyższości zazwyczaj ktoś hoduje od małego… druga kategoria to Ci którym “palma uderza do głowy” od nadmiaru kasy, władzy lub sławy…
dobrego ranka Lucy… niech Ci sarko wygodne będzie, a o poranku niech nikt się pożywienia nie domaga
Monia :)
8 lis 2009 o godz. 04:36
Ja to nawet jeżdżąc na pamięć.. w miarę refleks mam.. ile to już razy mogłam komuś na dupie wylądować..
Lucynko.. śpij sobie słodko.. niech Ci łóżeczko wygodnym będzie.. do jutra Kochana..
Co do ŻAKa.. wydaje mi się.. że kicanie będzie jak się obudzi.. na razie chyba jeszcze śpi.. esami ją zasypałam.. a odzewu ni ma..
ania 26 z dworca krakowskiego.. witaj wśród nocników.. na nocną zmianę się jeszcze załapałaś
lawal
8 lis 2009 o godz. 04:39
kasik,
a może radość Żonie sprawimy,
- i dla tradycji podtrzymania
i hołdu jej oddania,
kicniemy w zastępstwie?
to co?
kic?
ania 26
8 lis 2009 o godz. 04:40
kasik nie ma , nie miałam innego wyjścia, Monia jestem właśnie na dworcu PKP, lawal postaram się.
ania 26
8 lis 2009 o godz. 04:42
Monia nie mam gdzie się podziać, czekam na Donkę i resztę dziewczyn , jesteśmy umówieni o 8.30.
ania 26
8 lis 2009 o godz. 04:43
same podejrzane typy tu są.
ania 26
8 lis 2009 o godz. 04:45
Obejrzałam właśnie zdjęcia, Julka ma fajne ścięte włosy.
ania 26
8 lis 2009 o godz. 04:46
Jest tu kto, wszystkie już poszły spać.
lawal
8 lis 2009 o godz. 04:47
ania26,
jesteś przy peronach,
czy w budynku Dworca?
Monia :)
8 lis 2009 o godz. 04:47
ania 26 jak to nie masz gdzie się podziać? A blog?
W kupie raźniej
Z nami posiedź..
No ładne my tu rzeczy opowiadamy.. nocnik.. kupa.. kicanie ŻAKa wiadomo czym jest.. heheh
lawal
8 lis 2009 o godz. 04:49
ania26
jesteśmy, chyba kicnęłyśmy w zastępstwie Żony
ania 26
8 lis 2009 o godz. 04:49
lawal ja jestem w środku w dworcu PKP, Monia chętnie już 7 złotych poszło ale ładuję, zaraz muszę kasę rozmienić.
ania 26
8 lis 2009 o godz. 04:50
lawal a co tam u ciebie.
Lesna (prawdziwe haute couture w świecie prêt-à-porter)
8 lis 2009 o godz. 04:51
“Rzeczy naturalne nie są obrzydliwe” … ponoć…
kasik
8 lis 2009 o godz. 04:51
Oj to sobie poczekasz
o tej godzinie to pewnie wszystko zamknięte.
lawal dżasne, ale to w okolicach 5, jak już to hołd pełną gębą
Lesna masz rację, zmorzenie z pracą ciężko pogodzić, ale chyba jeszcze trudniej tego pierwszego sobie odmawiać. Cała sztuka, żeby kompromis znaleźć, łatwo nie jest, przyznaję.
ania 26
8 lis 2009 o godz. 04:54
Lesna, kasik witajcie , co u was.
ania 26
8 lis 2009 o godz. 04:54
Znowu doładowałam, mamy jeszcze 20 minut.
lawal
8 lis 2009 o godz. 04:55
ania26,
tak żałuję, że się z Wami nie zobaczę i naocznie nie poznam
taka okazja,
bo ja miejscowa dziewczyna jestem…
ale tak mnie pechowo w terminie
choróbsko dopadło i trzymie…
lawal
8 lis 2009 o godz. 04:57
kasik,
ja już myślałam, że jakiś falstarcik popełniłyśmy
ale nie – najwyraźniej wszystkie naraz i na chwilę tło pochłonęło
lawal
8 lis 2009 o godz. 04:59
ania26,
a ciepło Ci tam przynajmniej, bidulo Ty nasza?
Lesna (prawdziwe haute couture w świecie prêt-à-porter)
8 lis 2009 o godz. 04:59
ania26 :* trzymaj się tam ciepło na tym dworcu…
kasik
8 lis 2009 o godz. 04:59
To teraz szykować się! Kicanie w imieniu ŻAczKa
ania 26
8 lis 2009 o godz. 05:00
lawal też żałuję , może innym razem, trzymaj się ciepło, policja właśnie wygania meneli, jeden się do mnie dobrał i chce kasę.
lawal
8 lis 2009 o godz. 05:01
kasik,
)
jak teraz kicniemy, to ania26 sama pozostanie
myślę, że i Żona (Żono pozdrawiam!
chwilę taką by utrzymała…
Monia :)
8 lis 2009 o godz. 05:01
Ja chciałam o 5 zmykać.. a to już 5
Zostało mi 40 minut filmu.. przed 6 na pewno nie skończę..
Na razie skoczę do łazienki za potrzebą
ania 26
8 lis 2009 o godz. 05:02
lawal zmarzłam przyznam szczerze, bo nie wiedziałąm że dworzec jest otwartry. Lesna jakoś się trzymam, menel się do mnie dobrał , mówiu że chodzę do szkoły , a ja już dawno że szkoły wyszłam.
lawal
8 lis 2009 o godz. 05:03
wytrzymała
miało być!!!!
hahahahahaaa
podświadomość jakaś, czy co?
ania 26
8 lis 2009 o godz. 05:03
lawal trzyma się , ja za chwilę też się zmywam, bo ten nie daje mi spokoju.
lawal
8 lis 2009 o godz. 05:04
ania26,
po interwencji – może spokojniej będzie :-/
ania 26
8 lis 2009 o godz. 05:05
A ten dalej tu, stoi i nie chce odejść.
Monia :)
8 lis 2009 o godz. 05:05
Oj.. Misiek się już powoli budzi.. to znak, że na mnie niedługo przyjdzie pora..
lawal
8 lis 2009 o godz. 05:06
ania26,
kurcze, myślałam, że ta policja interweniuje przy Tobie…
ania 26
8 lis 2009 o godz. 05:06
lawal po jakiej interwencji, policja już sie zmyła.