Najlepszy, najświeższy, najbogatszy blog o serialach!
Uwaga spoiler! Odcinek 206
W odcinku 206 dojdzie do spotkania Uli (Julia Kamińska) z Markiem (Filip Bobek), po którym Cieplakówna dojdzie do zadziwiającego wniosku.W rozmowie z Maćkiem (Krzysztof Czeczot) stwierdzi, że… wyleczyła się z uczuć do Marka. – Rozmawiałam z nim i nic, kompletnie nic. Dasz wiarę? – zapyta przyjaciela.- Pan Marek Dobrzański to przeszłość, mówię ci.
Pytania do Was:
1. Czy Maciek uwierzy w zapewnienia Uli i co jej odpowie?
2. Czy w czasie rozmowy z Markiem Cieplakówna zgodzi się na jego stałe wizyty w F&D?
Uwielbiamy seriale tak jak Ty. Mamy to szczęście, że możemy odwiedzać plany i rozmawiać z bohaterami filmów.
Tutaj chcemy się tym szczęściem podzielić z Tobą. :)
Lamia Reno
10 lis 2009 o godz. 23:40
Fakt, coś szybciej śmiga.
I znów wywal mi nick ze strony….
Małgoś
10 lis 2009 o godz. 23:40
Paja
Przypomniał ci się już blogowy wykładzik o socjotechnikach i manipulacji ????
pod wiatr
10 lis 2009 o godz. 23:41
aniusia-pdg [FiBo'wa Panna] (KWM)
10 lis 2009 o godz. 21:50
- może wystarczy, jak mama zadzwoni do tej nauczycielki, ale ty wcześniej przedstaw mamie PRAWDĘ o zdarzeniu, nie próbując się przedstawić w lepszym świetle. Czasem nauczyciele po upływie czasu, w rozmowie z rodzicami, są łagodniejsi niż w szkole. Nie łam się i niczego nie ukrywaj. Zresztą, ty lepiej znasz swoją mamę i na pewno mwiesz, jak z nią rozmawiać, aby nie denerwować. Trzymaj się.
ania86
10 lis 2009 o godz. 23:42
pod wiatr ale Ty fajnie piszesz, świetnie się Ciebie czyta
oby wiecej Twoich przemyśleń
margoxx
10 lis 2009 o godz. 23:43
Paja w dzisiejszym świecie socjotechniki to potęga.
Paja
10 lis 2009 o godz. 23:43
Malgos – ja nie rozumiem?
Przypomniał ci się już blogowy wykładzik o socjotechnikach i manipulacji
an5ka
10 lis 2009 o godz. 23:43
Paja :
Marecki istotnie nie był tu zbyt delikatny, ale obawiam się, ze jeśli chodzi o Iwonę, to najbardziej owinięty w bawełne sposób niewiele by nie pomógł. Nie , to po prostu nie. A pani dyrektor może przyzwyczajona do innych odpowiedzi w róznych dziedzinach.
Zreszta, ja wiem , propozycja Iwony, to własciwie co ? Stary – załatwiłam Ci targi , to łózko mi sie chyba za to należy , nie ?
Moze ja mam moment brutalności w sobie, moze nie lubie Iwony. No , to ostatnie na pewno.
ania86
10 lis 2009 o godz. 23:46
http ://www.youtube.com/watch?v=B8rrsHODtiQ kocham ten głosssss mmmm…
I tym akcentem się pożegnam
dobrej nocki wszystkim ;*
Lamia Reno
10 lis 2009 o godz. 23:46
pod wiatr :-*** witaj. Ja jeszcze nie miałam przyjemności Cię przywitać. Witaj w naszych skromnych progach
I od razu moje pytanie, skąd się wziął Twój nick?
M92
10 lis 2009 o godz. 23:47
Sandrax, lepiej późno niż … później
Nenia
10 lis 2009 o godz. 23:48
an5ka, zgadzam się z Tobą co do tego: “Zreszta, ja wiem , propozycja Iwony, to własciwie co ? Stary – załatwiłam Ci targi , to łózko mi sie chyba za to należy , nie ?”
Iwona przyszła do Uli poskarżyć się o Marka tylko i wyłącznie dlatego, że nie dostała tego, czego się spodziewała. W tej sytuacji to wcale nie ona jest naiwna, tylko Marek, jeśli sądził, że pomoże mu bezinteresownie.
Paja
10 lis 2009 o godz. 23:48
an5ka – tak Iwona tego Markowi niepostawila – no mnie to od Marka przszlo glupe, jak to zrobil. Ale on sie bal, že ona cosz Ule powie – no, ale nie nadal sie, že powie i tak. Ale ja nie mowie, že Iwona nie jest wrzedna, jak to Ule powiedzela – ja tylko mowie, že tego tak troche Marek winnen bo on to blupo powiedzel.
Małgoś
10 lis 2009 o godz. 23:49
Przypomniałam sobie moment, jak Ula patrzy na płomień zapałki.
To też symboliczne miom zdaniem .
Ładne
Skojarzenia :
1. domowe ognisko.
2. żar uczuć.
3. ogień miłości.
4. spalić za sobą mosty.
5. spalić się ze wstydu.
6. gorączka.
7. strażak.
Które z nich (a może są inne, ale nie przyszły mi do głowy) pasują do sytuacji Uli?
Lesna (co Izabela tam dziubie)
10 lis 2009 o godz. 23:51
juno, czyli nie ujmując Twojej boskości ktoś inny tez jest boski… podejrzewałam Lucy, ale ona się odżegnała… może to VKlara?
Lamia… bo o szmaticzce było ostatnio w trójce… puszczali czeską piosenkę o koparce…
Paja… jakby ktoś mnie tak podchodził dla miłości to czemu nie… ale na mnie socjotechniki stosuje głównie mój szef… a ja za każdym razem mam ochotę roześmiać się mu w twarz… ale się hamuję… szef to szef, nawet jak naiwny
Paja
10 lis 2009 o godz. 23:53
Lesna – to glupy szef – bo on sie na nich nie zna
Małgoś
10 lis 2009 o godz. 23:53
Paja
Jakiś czas temu, któraś z dziewczyn (zabić, ale nie pamiętam która:)) dała piękny wykład na temat manipulacji – myślałam, że o tym piszecie
Paja
10 lis 2009 o godz. 23:53
Lesna – to glupy szef – bo on sie na nich nie zna bo ich nie možno naduzywac
Lucyna
10 lis 2009 o godz. 23:54
>>fifbttvbhibhicib\bivi`btbqyonfbtqiwodzfohg<<
(podstawić wszelkie możliwe przekleństwa) Mam gości. gramy w karty. A miało być tak pięknie.
Nie wiem kiedy będę, bo własnie ide na 3 partię.
Małgoś
10 lis 2009 o godz. 23:55
A własnie, gdzie jest Lucyna ?:) Czy czegos nie wiem ? ,)
Elli.. [Filipkowa Panna] KOMucha ;))
10 lis 2009 o godz. 23:56
A mi się wcale stronka szybko nie ładuje..
_______________________
an5ka
10 lis 2009 o godz. 23:56
pod wiatr :
piękna Twoja przypowiastka o Uli i osobie Cieplak tudzież pani prezes . Ja niestety promila starej Uli w pani prezes nie widzę. Moze slepa jestem. A taki promil pozwolilby mi wierzyć, że to nie historia dr Jekyll’a i Mr Hyde’a. W żeńskim wydaniu tym razem.
Małgoś
10 lis 2009 o godz. 23:57
Lucynka , to już wiem gdzie jestes
a w co gracie, no to znaczy w te karty????
Janina
11 lis 2009 o godz. 00:00
Ahoj, Czesc wszystkim dziewczinkam, nie moge se tu dostac, bo nie mam czas. Przychozde z pracy pozdnym. Wlastnie widzela 206 odc. i chce kzryczec-chwala wrezci my doczekali, zaczalo se konac. Mam nadzieje, že wszystkie rozpoczete historie zaczynaja sie wyjasniec, bo mialem wrazenie, že scenaristy zapomiali, že w drugej czesci jest tylko 77 odcinkow a nie 158. Ulka na poczantku wczeraszniej czasci byla po prostu horrorowa, ale dzisiaj wielka. Widac bylo, že jest dumna z sebie, jak dobrze udalo sie spotkanie s Markem, chociaž wszyscy wiemy dlaczego tak naprawde szczestliwa. Nasze wspolne poczutie szczescia ale nie bdzie trwa dlugo, bo intrygy Iwone zrobia zle. Mareczka cienie przeszlosci bedzie dlugo towarzyczyc. Jak widac byl bardzo ziwy chlopak. Dostac zaufanie Uly bedzie prawdepodobnie niemal niemozliwe. Ulka, po przecziwienstwie do Paulina, na ten temat wie wszystko i celkowicie pomysl, že dolaczylem do innego kolejnowo oszustwa. Brrr! Ja takze by tak nie chciala. Zawsze myslalem, že Marek jest dyplomata, ktorzy moga postepowac z ludzmi tak, aby byly sklonny, ale powiedziec Iwone tak bezprosrenio w oczy, že jesli mysli o randke, tak zle myslela to byla mocna kawa. Nie winie jej, že zostala obrazona. Marek s pewnoscia mog przekazac wiecej akceptowalne a nawet vyjasnic cos i reakcya Iwone nie musiala byc taka. Wiedziala, že Mareczku idzie o wiecej, niz tylko o udzial FD na targach. W ten sposob mozemy byc pewny, že w nastepniej czasci uwidzim zlu Ule.
Małgoś
11 lis 2009 o godz. 00:00
an5ka
Do “pod wiatr” …
Przecież chodzi o to by gonić króliczka, a nie złapać go …
to do naszych analiz też się odnosi
an5ka
11 lis 2009 o godz. 00:01
godzina duchów nadchodzi , a mnie senność ogarnia coraz większa
** dobranoc , mareczkowych snów i uśmiechów z dołeczkami **
Lesna (zła jestem źle, niedobra to też niedobrze)
11 lis 2009 o godz. 00:01
Małgoś… mówisz i masz
a ja tak lubię grać w karty…
myślałam, że może Lucy wyjaśni sprawę anonimów…
Małgoś
11 lis 2009 o godz. 00:01
Janina
Buziaki holka
Lamia Reno
11 lis 2009 o godz. 00:01
Małgoś, szósty zmysł? Kiedyś ja na blogu byłam szóstym zmysłem
Lucynko :-**** nie wiesz co się robi w takiej sytuacji? Oblewasz gości sokiem i już masz ich z głowy
margoxx
11 lis 2009 o godz. 00:03
Witaj Janino
zawsze widziałam gdzieś twój cień na stronie ale nigdy ciebie nie spotkałam.
Marek był dyplomatom, ale wówczas kłamał i kręcił. Liczyło się tutaj i teraz. A obecnie stał się prawdomówny bo liczy się dla niego przyszłość i jutro.
Lamia Reno
11 lis 2009 o godz. 00:03
Janina :-**** witaj
Paja
11 lis 2009 o godz. 00:04
Janina – witaj. Jestem bardzo rada, že ktos ma o Marku i jego rozmluwe z Iwona podobne zdanie – to bylo bardzo glupe od Marka.
margoxx
11 lis 2009 o godz. 00:05
Małgoś jest nas tylko mała grupa , która lubi gonić króliczka
Małgoś
11 lis 2009 o godz. 00:05
Lamia
Leśna:)
Jak zobaczyłam wpis Lucynki, to tez się zdziwiłam – tak jak z dzieckiem we mgle
Zadałam zagadkę, ale nikt nie odpowiada :
Przypomniałam sobie moment, jak Ula patrzy na płomień zapałki.
To też symboliczne miom zdaniem .
Ładne
Skojarzenia :
1. domowe ognisko.
2. żar uczuć.
3. ogień miłości.
4. spalić za sobą mosty.
5. spalić się ze wstydu.
6. gorączka.
7. strażak.
Które z nich (a może są inne, ale nie przyszły mi do głowy) pasują do sytuacji Uli?
Rozwiązanie: Ula patrzy z radością na ogień …miłości …..do Marka
Lamia Reno
11 lis 2009 o godz. 00:06
Zobaczcie, naszemu Bobkowi fanki nie dają żyć no i musi uciekać: youtube.com/watch?v=jXz8GBj99s0&feature=related
Małgoś
11 lis 2009 o godz. 00:07
margoxx
A taka szkoda
to znaczy, że tak nas mało
Małgoś
11 lis 2009 o godz. 00:11
Lesna, Lamia:)
ja tez dość dobrze gram, możne mała partyjka blogowa?
Już my są 3 …kto następny ?
Paja
11 lis 2009 o godz. 00:12
Ide spac. Dziewcynky kochane -
Dobra noc
Janino – dobrou noc
Lesna (zła jestem źle, niedobra to też niedobrze)
11 lis 2009 o godz. 00:12
jest nowy Kalendarz!
proponuję teleportację…
aYaTH ("...a te dni ciszy które, które dzielą nas...podpowiadają mi złe obrazy")
11 lis 2009 o godz. 00:12
…hmmm…po 206 … miałam coś inteligentnego napisać…ale ponieważ Lesna czyta w moich myślach
))…to nie będę się powtarzać
))…powiem krótko … zgadzam się w 100% z koleżanką Lesna
…no…
… i tym optymistycznym akcentem uciekam w tło…jak nie zasnę nad klawiaturą to może się jeszcze pojawię
…na wszelki wypadek …spokojnych …bobkowych… :***
M92
11 lis 2009 o godz. 00:13
Żegnam się z Wami
Dobranoc
pod wiatr
11 lis 2009 o godz. 00:15
Lamia Reno 10 lis 2009 o godz. 23:46 – z piosenki M. Brodki “Mam nowy plan” no i być może moje poglądy są trochę kontrowersyjne
an5ka 10 lis 2009 o godz. 23:34 – tak, ale tego typu agresja, jaką Ula kieruje w stronę Marka, świadczy o całkowitej bezradności
an5ka 10 lis 2009 o godz. 23:56 – ja ją zobaczyłam w 205, w drugiej rozmowie z Sebastianem, w 206 – Wojtek i początek rozmowy z Markiem
SWB
11 lis 2009 o godz. 00:19
Witam po 206 odcinku.
Końcówka tak mnie rozwaliła, że trudno mi pozbierać myśli, ale się postaram.
Ostatnie wczorajsze sceny dawały nadzieję na optymistyczną kontynuację dzisiaj. I ona była. Ula rozmawia z Markiem w parku. On, zadowolony, uśmiechnięty, jakby odzyskał chęć do życia. ona, taka normalna, jak kiedyś. Przerzucają się przeprosinami. Ula, bo o niczym nie wiedziała, przyznaje, że nie poradziłaby sobie z czymś takim, jak targi, dziękuje. Marek, nie uważa, żeby miała go za co przepraszać, bo to przecież on nie dotrzymał umowy i wtrąca się w jej sprawy zawodowe .A pomógł, bo mógł, wystarczyło tylko uruchomić kilka starych kontaktów. Ale, dosyć już “Ula, przestańmy się za wszystko przepraszać i za wszystko sobie dziękować, dobra?”
Spacerują po parku i pierwszy raz tak normalnie, ciepło ze sobą rozmawiają. On, żartując, pyta, czy może spokojnie przychodzić do firmy i ochrona go nie wyrzuci, ona mówi, że może wpadać, kiedy chce, tylko wolałaby o tym wiedzieć. Jak na pierwszy raz, wystarczy, Ula musi już iść, ale jeszcze chwila, jeszcze jedno spojrzenie, jeszcze , choćby delikatne muśnięcie jej bluzki, a może gdzieś cię podwieźć? Nie, tego już chyba byłoby zbyt wiele. Marek waży każde słowo, każdy gest, żeby znowu jej nie spłoszyć, skoro już przyszła, skoro choć trochę porozmawiali, nie uciekała, nie krzyczała. Przecież on wcale nie potrzebował jej przeprosin, wystarczyło, że była, bo to już jakiś maleńki kroczek, okruszek nadziei. Ula wie, że nie może zostać dłużej, że nie może stracić kontroli nad sobą, nie może za bardzo się odsłonić, więc lepiej odejść. Choć, czy tego naprawdę chce? Marek zostaje , przyglądając się, jak odchodzi, obserwuje każdy jej krok, każdy ruch i oddałby pewnie wszystko, żeby wróciła, ale i tak siły witalne wróciły, bo przyszła, bo zachęciła do bywania w firmie. To już coś..
Ula wraca do domu z Maćkiem, który ma do niej pretensje o spotkanie z Markiem. Nie powinna tego robić, chyba że za jakieś dziesięć lat. Ula :”Dziesięć lat miałam z nim nie rozmawiać?”. To już nawet dla niej za dużo. Wyjaśnia, że przecież tylko trochę sobie porozmawiali i, że cieszy się, że ma to już za sobą, choć na początku trochę się denerwowała., ale teraz ma to już z głowy, a na dodatek Marka też – wyleczyła się z niego. Nie wiem, czy dlatego, żeby uwiarygodnić swoje słowa i zamydlić Maćkowi oczy, czy dlatego, że po prostu nie może zapanować nad emocjami, ale cieszy się, jak kiedyś, po każdej miłej chwili z Markiem. Maciek niezbyt w to wierzy.” Kiedyś, to bym się spaliła, a teraz…”. Oj, Ula, przecież to nie dlatego się nie spaliłaś i wiesz o tym bardzo dobrze. Ty się po prostu ucieszyłaś, że możesz z nim rozmawiać, bez tej specjalnej napinki, że na chwilę zapomniałaś o tym, że masz go traktować, jak wroga i było miło, serdecznie, trochę, jak kiedyś. I nasunęła mi się jeszcze jedna refleksja – ona może i otworzyłaby się teraz przed Maćkiem, a kiedyś i przed Alą, ale zdaje sobie sprawę, że oni nie zaakceptowaliby tego, co chciałaby im powiedzieć, odradzali by jej Marka, a ona tak, naprawdę już tego nie chce. Mam wrażenie, że chciałaby, żeby ją właśnie przekonywali do niego, zapewniali, że się zmienił… Ale, skoro nie może na to liczyć, to będzie im wciskać dalej te brednie, a oni dalej będą jej reklamować Piotra.
I jeszcze to ostatnie zdanie Maćka, przed wyjściem ”Myślałem, że załapię się na pierogi, ale z tego, co widzę, to pierogów raczej nie będzie”. Ula potwierdza, jakby cała zadowolona. Wiadomo, Ula pierogi lepiła na ogół wtedy, kiedy miała spięcia z Markiem, a teraz… nawet o nich nie pomyślała. “Właśnie wyszłam z markocholizmu” – i co? Dlatego nawet płonąca zapałka wydaje się być ładna? Oj, Ula, Ula…
Cieplakówna nadal. tryska dobrym humorem – pociesza Jaśka, obiecuje pomóc Wojtkowi znaleźć pracę. No, energia ją rozpiera. I to wszystko załatwiła jedna, spokojna rozmowa z Markiem.
Ula, w firmie, przed portretem Marka :”powoli o tobie zapominam, a właściwie, to myślę, że już w ogóle o tobie nie myślę”. Absolutnie nie, tylko uśmiecham się do twojej podobizny i gapię się na nią maślanymi oczami, ale to tylko taki szczegół… Najważniejsze, to wierzyć w to, co sobie człowiek sam do głowy wbije, ale serce, nie sługa i nawet niepostrzeżenie uśmiech, który zdradza wszystko, na twarz przywoła.
W sekretariacie, natchniona Viola pisze “Ostatnią barykadę miłości”, o tym, jak to wszystko się posypało, bo ona pokłóciła się z Sebastianem, a Ula z Piotrem…
Ula, doznaje olśnienia – przecież zupełnie o nim zapomniała ( to pewnie dlatego, że tak się cieszyła, że Marek odszedł do przeszłości, ha, ha). No ma dziewczyna kłopoty – wczoraj przepraszała jednego, dzisiaj już musi drugiego. Szybki telefon, ale pan doktor, urażony wczorajszym potraktowaniem, musi pokazać jej miejsce w szeregu – teraz nie może, ma dyżur, który kończy dopiero rano, a tak w ogóle, to bardzo się spieszy, ale zadzwoni. I tu cię mamy, szlachetny i prawdomówny Piotrusiu – przecież na zakupach byłeś. Zapomniałeś, że zawsze mówisz prawdę? No tak, ale tego Ulka już nie widziała.
Tymczasem Iwona, umawia się z Markiem na spotkanie w restauracji. Postanawia bardziej dosłownie odnowić dawną znajomość. Marek atrakcyjny, jak kiedyś, Pauliny nie ma , czyli warto spróbować. Chyba za bardzo liczy na powtórkę z przeszłości, bo tamtego Marka już nie ma, choć do niej to chyba nie dotarło, mimo, że mówił, że się zmienił. Dobrzański przychodzi, przekonany, że umówili się tylko na kawę. Iwona ma jednak inny plan. Jest trochę zaskoczona, kiedy Marek chce przejść do konkretów, w sprawie których chciała się z nim spotkać, ale szybko ratuje się pytaniem, co myśli o tym, w którym momencie targów powinna być pokazana ich kolekcja.. Ten jednak nie daje się w to wciągnąć “Iwona, to jest pokaz Uli i z nią powinnaś porozmawiać.” Iwona jeszcze próbuje “Ale ja wolałabym się kontaktować z tobą. W końcu robię to na twoją prośbę”. Z dalszej rozmowy wynika, że gdyby Iwona nie podała mu jakiegoś konkretnego powodu, to Marek nie spotkałby się z nią. On tylko utwierdza ją w tym, że jeśli chodziło jej o randkę, to niestety, nie. Jej złudzenia i nadzieje zostały rozwiane w dość jednoznaczny sposób. I zabolało i wywołało złość.
Ula, najpierw rozmawia z Elą i Izą w bufecie, o tym, że Piotr ją spławił, ale przecież ona musiała porozmawiać z Markiem i go przeprosić. Dziewczyny , nie tylko są co do tego zgodne, ale jeszcze zachwalają Marka, że fajny, bo pomaga, że może jednak się zmienił… Ula, co prawda, nie zaprzecza, ale rozwijać tematu też nie ma ochoty. Za to postanawia podejść Pshemko, i zanosi mu do oceny projekty tajemniczego znajomego i dopiero, kiedy widzi, że mistrz nie wypowiada się o nich najgorzej, przyznaje, że ich autorem jest Wojtek. Pshemko jest w siódmym niebie, moja krew, niech Izabela zobaczy …po prostu unosi się nad ziemią.
U Uli pojawia się Iwona. Zgodnie z sugestią Marka przychodzi omówić z nią szczegóły, związane z targami. Jest zła, rozżalona, odtrącona po rozmowie z Dobrzańskim. Mówi Uli, że chciała w tej sprawie porozmawiać z Markiem, ale, choć najpierw sam się do niej zgłosił, teraz niewiele go to obchodzi. Ula próbuje jej wytłumaczyć, że to jednak z nią powinna wszystko uzgadniać, ale Iwona, całą złość, po nieudanym spotkaniu przelewa na nią. Jest zdenerwowana i niemiła. Ula próbuje ją jakoś uspokoić i wtedy Iwona tłumaczy, z czego wynika jej zachowanie. Opowiada Uli o swoim wcześniejszym romansie z Markiem, o kwiatach, prezentach. liścikach. Uli zapiera dech w piersiach (choć przecież, podobno się z Marka wyleczyła). “Marek pisał do pani listy (Boże, więc nie tylko do mnie, postępował tak z każdą)? “ Odpowiedź Iwony dobija ją jeszcze bardziej “Czego on nie robił, żeby zaciągnąć mnie do łóżka, albo załatwić miejsce na targi”. Na koniec jeszcze Ula słysz “dobrą” radę, żeby uważała na Marka, bo on jest bezwzględny, kiedy czegoś chce. To już przynajmniej wiemy, skąd podejrzenia Uli, że Marek przespał się z Iwoną, żeby załatwić targi.
No cóż, było już względnie dobrze, a teraz Ulka znowu się posypała. Przeszłość nie pozwala Markowi o sobie zapomnieć i boleśnie się za nim ciągnie, niestety.
Iwona, swoją opowieścią znowu zagmatwała sprawę, ale nie sądzę, żeby zrobiła to z premedytacją. Myślę, że raczej nie zdążyła jeszcze uspokoić emocji po spotkaniu po którym zbyt wiele sobie obiecywała. Co prawda, dziwi trochę ta szczerość przed zupełnie obcą osobą, ale może jednak nie było to zamierzone. Nie wiem.
Lesna (zła jestem źle, niedobra to też niedobrze)
11 lis 2009 o godz. 00:22
Małgoś… mnie się zdaje, że po prostu na fali optymizmu Ula poczuła czystą radość i piękno rzeczy zwykłych… niezwykłych… ten kamień co miała na piersi przysłaniał jej oczy… może serce… stąd FebUla…
z miłością tak jest… nawet ta nieszczęśliwą… budzisz się pewnego ranka… albo dostrzegasz “coś”… i stwierdzasz, że już nie boli… tak po prostu… istnieje świat i ten świat jest piękny… co nie znaczy że przestałaś kochać… ale wszystko jest inne…
Janina
11 lis 2009 o godz. 00:22
Zdorowie,
Malgos
Margoxx
Lamia Reno
Paja
Slowa Marka byly dla mnie jak zimny prysznic. Iwona jest s pewnoscia zdolna kobieta i rzeczywiscie on jej upokorzyl. Mysle, že bede nadal odwetu.
dedusia
11 lis 2009 o godz. 00:22
Witaj nocna zmiano.
Witajcie wszyscy razem i każdy z osobna.
206
Pshemko – nie przeszkadzać, nie rozpraszać, nie absorbować, nie zawracać głowy – Mistrz pracuje. Ale Ula ma swoje sposoby – proszę obejrzyj to, powiedz co myślisz, to rysował mój znajomy. Pshemko ogląda i stwierdza, że to nie projekty, to szkice, to trzeba dopracować. Ale to prace Wojtka. Wojtka? Mojego Wojtka? No przecież ja nie mogę tak szybko się wypowiedzieć. Ja muszę to obejrzeć. Przeanalizować. I Mistrz popłynął: moja kreska, mój styl, moja krew! I znów Ula zapunktowała u Pshemko.
Viola – dzisiaj nie była do końca sobą. Mnie nie zadowoliła.
Iwona – Marek, stare dzieje ale nie zamierzchłe. Taka przysługa, to może uda się ugrać coś więcej. Trzeba próbować, bo warto. Ale nie. Nie chce z nią rozmawiać. Odsyła do panny Cieplak. Co tu ma panna Cieplak. Ona chce Marka. A Marek „Jeśli Ci chodzi o randkę to nie”. Czyżby chodziło o tę pannę Prezes? Trzeba z nią porozmawiać. Szczerze. Ciekawe jak na to zareaguje?
Marek – rozmowa z Ulą – nareszcie. Czekał na nią nie wiedząc co od niej usłyszy. I usłyszał – „Przepraszam”. W tej chwili zapomniał, co stało się w Firmie. –„Nie przepraszajmy i nie dziękujmy sobie” a w domyśle „Bądźmy dla siebie”. W tej chwili jest szczęśliwy. Widzi, że jego działania przynoszą spodziewane efekty. Jeszcze żeby tak można jej dotknąć – najchętniej przytulić, pocałować. Dotknąć. Może chociaż nieistniejący paproszek z rękawka? Może będę mógł Ci pomagać? „Przyjmijmy, że poradzę sobie sama”. Może gdzieś cię podwieźć? „Nie. Poradzę sobie.” No tak. To jeszcze nie to czego by się chciało. Ale droga dobra. Spotkanie z Iwoną. Zadzwoniła. Prosi o spotkanie. Coś się stało? Może jednak znów Febo? Może coś znów grozi planom Uli? Nie. Randka. Jaka randka? Z kim? Nie z Ulą. Więc randki nie ma. Poprosił o przysługę. Podziękował i na tym koniec. Iwona to nie Ula.
Ula – spotkanie z Markiem bardzo udane. Jest spokojna. Trochę skruszona, ale nie za bardzo. Przyszła przeprosić, więc przeprasza. Marek chce przychodzić do Firmy? Ok. Ale niech uprzedza. Może będzie chciała uniknąć spotkania? Musi mieć wybór. Maciek, no nie denerwuj się. Nic się nie stało. Spotkałam się z nim i nic nie czułam. Wyleczyłam się z Marka Dobrzańskiego. Chcesz wierz a nie to nie. Wyleczyłam się. Dziewczyny też muszą zrozumieć, należy im to wyjaśnić jak najprędzej. Przyszła Iwona Karasińska. Jakaś podenerwowana. Trochę napastliwa. O co chodzi? No tak. O Marka. Jest rozżalona, mówi, że kiedyś ich coś łączyło a teraz też miała na to nadzieję. Ale Marek załatwił tylko targi i już jej nie chce. Znów Iwona czuje się oszukana. Czyżby Marek i ona… teraz…. w sprawie targów… Marek nie… Jak to nie. Przecież lis tylko sierść zmienia, a nie obyczaje (jak mówi łacińskie przysłowie).
Dla mnie ten odcinek, cała jego kwintesencja, zawarta jest w słowach Uli: A w ogóle to myślę, że już o nim nie myślę.
Janina
11 lis 2009 o godz. 00:24
Palčo,
dobrou noc a hezké sny.
pod wiatr
11 lis 2009 o godz. 00:35
dedusia 11 lis 2009 o godz. 00:22 “A w ogóle to myślę, że już o nim nie myślę.”
A jak myśli, że myśli, to znaczy, że myśli.
dedusia
11 lis 2009 o godz. 00:39
pod wiatr 11 lis 2009 o godz. 00:35
I właśnie o to w tym wszystkim chodzi: Jak myśli, że nie myśli to właśnie myśli.
dedusia
11 lis 2009 o godz. 00:42
Kowalski 10 lis 2009 o godz. 12:58
panna zet. 10 lis 2009 o godz. 13:16
Dziękuję Wam za te wypowiedzi, ponieważ są one jakby wyjęte z moich ust.
Ewicia (RPoU)(KWM) 10 lis 2009 o godz. 14:28
Dziwi mnie tym samym fakt, że jednocześnie tak bez zastrzeżeń ufa Piotrowi . Po raz kolejny obdarza mężczyznę, którego ledwie zna, ogromnym kredytem zaufania – nie potrafię sobie wytłumaczyć takiej postawy. _ A pamiętasz – z 23 odcinka – „Gdybym nie wierzyła w ludzi to już chyba nic by mi nie zostało” – powiedziała Ula do Marka po rozmowie we troje z Violettą na temat prezentacji.
Maki 10 lis 2009 o godz. 14:50
Kowalski nie mogę się z Tobą, Można być osobą zawiedzioną czy zranioną i nie zachowywać się, co tu dużo mówić, po chamsku. Wywrzaskiwanie własnych emocji nie należy do dobrego tonu i nie tego ojciec Cieplak Ule uczył. – Oj Maki, Maki. Ula wrzasnęła na Marka na razie raz – w konferencyjnej (tego w gabinecie nie liczę, bo tam nie było wrzasków, tylko podniesiony głos przy pytaniu o raport). On przecież nie dotrzymał kolejny raz słowa (obiecał, że nie będzie przychodził). Kochana, przecież Ula nie ma pojęcia o działaniach Marka (o Pshemko, o Targach). Myślę, że jak będziesz o tym pamiętała to Ula przestanie Cię tak wkurzać. I jakie po chamsku? Przecież Ula go nie wyzywała, nie przeklinała. Nie dała mu wprawdzie dojść do słowa, ale tu ją rozgrzeszam. Nawet gdyby Marek miał okazję się wytłumaczyć to i tak by tego nie zrobił. Marek to nie jest święta krowa, żeby był nietykalny. Po krzykach Uli jest mu przykro, ale to już jest jakby wpisane w stan osoby, która czuje się winna zaistniałej sytuacji. A Marek czuje się winny. Naprawdę wolałabyś, żeby Ula wysłuchała Marka z godnością po czym odwróciła się na pięcie i odeszła? A poza tym emocje Uli muszą znaleźć ujście inaczej nigdy nie dojdzie do ładu z samą sobą. A to, że mówisz, że Ula nie ma klasy? A gdzie tu jest miejsce na klasę? W stosunkach Uli i Marka nie ma miejsca na klasę. Tu jest tylko miejsce na szczerość i uczucie. Paulina zachowywała się z tzw. klasą i co? Nigdy nie była szczera w stosunkach z Markiem i to ją pogrążyło ostatecznie.
Nie tak dawno odświeżyłam sobie księgozbiór Joanny Chmielewskiej. W „Romansie wszechczasów” jest zdanie, które Joanna wypowiada do swojego „męża” – „Ty chyba nigdy nie byłeś żonaty, bo wiedziałbyś, że nie ma złej pory na kłótnię. Środek dnia jest równie dobry jak środek nocy. To tylko oczyszcza atmosferę.” Uli i Markowi potrzebna jest czysta atmosfera. A oczyszczą ją dopiero wtedy, kiedy to Ula będzie na to gotowa. Nie wcześniej.
mad (wiedźma z zamglonego wrzosowiska)
11 lis 2009 o godz. 00:43
Dziewczyny me najdroższe sto buziaków:***
Dopadła mnie jakaś jesienna chandra, nic mi się nie chce, nic mi się nie podoba, wszystko mnie drażni i jest jakieś takie smutne, szare, przykre, depresyjne…
Nawet odcinek jest przeciwko mnie. Ściągam go już 3 raz i nic. Kurczaki.
Wybaczcie zmorki ten kubełek pomyjastych żalów. Tak jakoś…
A…
Mam nadzieję, że po 206 i w moich oczach odrobi trochę pkt.
Przeczytałam większość komentarzy i jestem pod wrażeniem sposobem argumentacji niektórych osób. szczególnie naszych świeżynek pod wiatr i znajomej mi z innego forum crissy (jestem fanką Twojego opowiadania kobieto!)
Lucy i Kowalski – podziwiam Was za cierpliwość i zaufanie dla Uli
mad (wiedźma z zamglonego wrzosowiska)
11 lis 2009 o godz. 00:48
pod wrażeniem sposobem…
nawet piszę jak kalectwo językowe.
czarnula
11 lis 2009 o godz. 00:54
margoxx, (odnośnie wypowiedzi z godz. 22:08(
Ja właśnie nie jestem przekonana czy Iwona mówi o przeszłości, przecież powiedziała po raz kolejny dałam się oszukać. Więc ja obstaję że jednak chciała Ulce dopieć i mówi o rzekomej teraźniejszości.
Ale to oczywiście tylko moja ocena.
pod wiatr
11 lis 2009 o godz. 01:10
Nie ma to jak godzić się po porządnej awaturze. Dopóki ludzie się kłócą, to znaczy, że im na sobie zależy. Jeśli się nie kłócą, to a: nie zależy im na sobie; b/ tłumią emocje tak długo, aż następuje w końcu wielkie spektakularne buuuuuuuuuuuum; c/ zostają pacjentami różnych klinik. Oczywiście, nie można przegiąć, a Ula jak do tej pory wrzeszczy “w normie”.
Kinia
11 lis 2009 o godz. 08:28
a jednak coś jeszcze. z jednego ze zdjęć gdzie oboje są a ławce można wyczytać, że jeszcze o nim nie zapomniala
pacjentka ihit
11 lis 2009 o godz. 12:29
ja tylko dodam, że widziałam scenę kręconą na ławeczce przed szpitalem z okna szpitalnego i panna Urszula nie wyglądała z daleka na zadowoloną, tylko waliła nogami o ławkę, jakby ze złości a może bezsilności a w tle spadające liście…
takatam (Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubańczykom;D)
11 lis 2009 o godz. 13:54
1. Sądzę, że nie uwierzy i powie coś w stylu “ta jasne a ja jestem baletnica”
2. Myślę, że tak.
Madzia
11 lis 2009 o godz. 22:39
taaa jasne i co do Piotrusia Wąskookiego bedzie startować
prędzej to szybciej przyjdzie jej zapomnieć o doktorku niż o Marku…a Maciek oczywiście że nie uwierzy…ja też nie wierze.
A poważniej mowiąc przeciez Ulka kochała Marka i nie jest się w stanie tak poprostu zapomnieć. Wogóle odkąd na nowo wygląda to jako prezes stała sie nieznośna. Oczywiście cieszę się z jej pozycji, bo tylko ona jest w stanie uratować firme, ale ona sie zmieniła . Krzyczy na Marka, olewa go,stała sie taka Wielką Panią Prezes. Dawniej bylaby na każde jego zawołanie, nie uważała się za ważną i nie była wobec innych chamska. A teraz…to tylko moje zdanie, a Wy możecie je olać.
xxx
12 lis 2009 o godz. 07:31
odkad zmienil sie wygląd ulki tego filmu nie da sie ogladac… kto wpadl na pomysl, zeby przy okazji odmienic jej wnetrze?